Stragan jest lokalem firmyKupiłem na giełdzie część do komputera - opowiada pan Michał. - Zapłaciłem, zabrałem do domu i tam doszedłem do wniosku, że jednak ten element nie będzie mi potrzebny. Odniosłem więc zakup sprzedającemu, on jednak powiedział, że zwrotu nie przyjmie. Próbowałem mu przypomnieć, że mam 10 dni na odstąpienie od umowy zawartej poza siedzibą firmy, a przecież kupowałem na stoisku na wolnym powietrzu. Sprzedawca jednak upierał się, że pracuje tu stale i że to jest jego miejsce pracy. Że gdybym zrobił zakup u jakiegoś obnośnego handlarza, to co innego, a on jest poważnym przedsiębiorcą... - opowiada mężczyzna.Małgorzata Raczkowska•09 października 2014
Stragan jest lokalem firmyKupiłem na giełdzie część do komputera – opowiada pan Michał. – Zapłaciłem, zabrałem do domu i tam doszedłem do wniosku, że jednak ten element nie będzie mi potrzebny. Odniosłem więc zakup sprzedającemu, on jednak powiedział, że zwrotu nie przyjmie. Próbowałem mu przypomnieć, że mam 10 dni na odstąpienie od umowy zawartej poza siedzibą firmy, a przecież kupowałem na stoisku na wolnym powietrzu. Sprzedawca jednak upierał się, że pracuje tu stale i że to jest jego miejsce pracy. Że gdybym zrobił zakup u jakiegoś obnośnego handlarza, to co innego, a on jest poważnym przedsiębiorcą... – opowiada mężczyzna.Małgorzata Raczkowska•08 października 2014
Ślub w plenerze: czy zawarcie małżeństwa poza USC będzie możliwe?Latem czytałam na łamach „Prawa na co dzień”, że wejdą niedługo w życie przepisy pozwalające na zawarcie ślubu cywilnego poza urzędem stanu cywilnego. Planuję uroczystość w maju przyszłego roku. Czy mogę liczyć na liberalizację prawa do tego czasu? – pyta pani Katarzyna.Małgorzata Raczkowska•26 września 2014
Łatwiej będzie zorganizować ślub w plenerzeLatem czytałam na łamach „Prawa na co dzień”, że wejdą niedługo w życie przepisy pozwalające na zawarcie ślubu cywilnego poza urzędem stanu cywilnego. Planuję uroczystość w maju przyszłego roku. Czy mogę liczyć na liberalizację prawa do tego czasu? – pyta pani Katarzyna.Małgorzata Raczkowska•25 września 2014
Zabytkowy młyn kontra żwirowniaPan Mirosław kupił zabytkowy budynek - młyn na wsi, wśród pól, łąk i lasów, ze strumykiem płynącym wzdłuż granicy posesji. Istna idylla, bo za nią już tylko droga polna prowadząca do jeszcze dwóch domów mieszkalnych i do lasu. Kilka lat temu teren pod lasem kupił jednak pewien przedsiębiorca, który zorganizował tam żwirownię. Kopalnia dzisiaj działa na dużą skalę przemysłową proporcjonalną do polskiego programu budowy dróg, albowiem żwir stanowi pod nie część podsypki. Wskutek tej działalności (w obszarze Natura 2000) po niegdyś wąziutkiej drodze polnej zaczęły jeździć masowo najcięższe samochody ciężarowe wyładowane żwirem. - Ja w tym czasie znacznym nakładem środków i pracy zmodernizowałem budynek, otynkowałem go, położyłem nowy dach i... ściany zaczęły pękać od drgań przenoszonych przez wyładowane żwirem TIR-y jeżdżące jak tylko można najszybciej po zdewastowanej, wyboistej i nieprzystosowanej do jazdy ciężkich pojazdów drodze - pisze czytelnik. Zawiadomiony o sprawie konserwator zabytków wystąpił do starostwa oraz do gminy w obronie zabytku, ale jego pisma pozostały bez reakcji. Tiry nadal jeżdżą, gmina nie ma środków ani interesu, aby remontować drogę użytkowaną przez przedsiębiorcę, moja inwestycja, mój dom - zabytek liczący 200 lat wkrótce rozpadnie się i będzie ruiną. - Czy mogą państwo znaleźć na to paragraf - pyta zdesperowany właściciel młyna.Małgorzata Raczkowska•24 września 2014
Zabytkowy młyn kontra żwirowniaPan Mirosław kupił zabytkowy budynek – młyn na wsi, wśród pól, łąk i lasów, ze strumykiem płynącym wzdłuż granicy posesji. Istna idylla, bo za nią już tylko droga polna prowadząca do jeszcze dwóch domów mieszkalnych i do lasu. Kilka lat temu teren pod lasem kupił jednak pewien przedsiębiorca, który zorganizował tam żwirownię. Kopalnia dzisiaj działa na dużą skalę przemysłową proporcjonalną do polskiego programu budowy dróg, albowiem żwir stanowi pod nie część podsypki. Wskutek tej działalności (w obszarze Natura 2000) po niegdyś wąziutkiej drodze polnej zaczęły jeździć masowo najcięższe samochody ciężarowe wyładowane żwirem. – Ja w tym czasie znacznym nakładem środków i pracy zmodernizowałem budynek, otynkowałem go, położyłem nowy dach i... ściany zaczęły pękać od drgań przenoszonych przez wyładowane żwirem TIR-y jeżdżące jak tylko można najszybciej po zdewastowanej, wyboistej i nieprzystosowanej do jazdy ciężkich pojazdów drodze – pisze czytelnik. Zawiadomiony o sprawie konserwator zabytków wystąpił do starostwa oraz do gminy w obronie zabytku, ale jego pisma pozostały bez reakcji. Tiry nadal jeżdżą, gmina nie ma środków ani interesu, aby remontować drogę użytkowaną przez przedsiębiorcę, moja inwestycja, mój dom – zabytek liczący 200 lat wkrótce rozpadnie się i będzie ruiną. – Czy mogą państwo znaleźć na to paragraf – pyta zdesperowany właściciel młyna.Małgorzata Raczkowska•23 września 2014
Rowerzyści mogą jechać obok siebiePani Katarzyna z koleżanką wybrały się na wycieczkę rowerową nad Wisłę w okolicach Konstancina. Tam przez pola do domów i osiedli prowadzą wygodne drogi: niezbyt uczęszczane, o dobrej nawierzchni. Lubi je wielu warszawskich kolarzy. Panie jechały obok siebie i rozmawiały o życiu, dawno się nie widziały. Nagle za ich plecami pojawił się samochód i kierowca zaczął trąbić na nasze turystki. Potem szybko je wyprzedził, zajechał drogę i zaczął wykrzykiwać do kobiet, że nie wiedzą, jak jeździć rowerem, i że mają jechać jedna za drugą. Małgorzata Raczkowska•23 września 2014
Rowerzyści mogą jechać obok siebiePani Katarzyna z koleżanką wybrały się na wycieczkę rowerową nad Wisłę w okolicach Konstancina. Tam przez pola do domów i osiedli prowadzą wygodne drogi: niezbyt uczęszczane, o dobrej nawierzchni. Lubi je wielu warszawskich kolarzy. Panie jechały obok siebie i rozmawiały o życiu, dawno się nie widziały. Nagle za ich plecami pojawił się samochód i kierowca zaczął trąbić na nasze turystki. Potem szybko je wyprzedził, zajechał drogę i zaczął wykrzykiwać do kobiet, że nie wiedzą, jak jeździć rowerem, i że mają jechać jedna za drugą. – Mamy prawo jechać obok siebie, niech pan poczyta kodeks drogowy – powiedziała pani Katarzyna, omijając zagradzający im drogę samochód. Kobieta nie chce już nawet wspominać dalszej awantury. Kierowca zajeżdżał im drogę jeszcze dwa razy, zanim odjechał z piskiem opon. – Bez problemu ustąpiłabym mu drogi, gdyby nie zaczynał od trąbienia i wrzasku; jechałyśmy obok siebie, ale nie zajmowałyśmy nawet jednego pasa. Droga była pusta, mógł nas wyprzedzić. Ale on szukał konfliktu. Przecież kodeks drogowy pozwala rowerzystom na jazdę obok siebie? – zastanawia się stropiona kobieta.Małgorzata Raczkowska•22 września 2014
Ścieżka rowerowa jest dla rowerzystów, piesi mają chodnikPan Michał jechał na rowerze ścieżką rowerową. – W pewnej odległości zobaczyłem kobietę z dziecięcym wózkiem stojącą pośrodku ścieżki. Zdejmowała kurtkę, jednocześnie rozmawiając przez telefon. Zwolniłem, już chciałem zwrócić jej uwagę, gdy nagle zza wózka wybiegło na ścieżkę dziecko. Ledwie wyhamowałem. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ta kobieta zaparkowała wózek na ścieżce dla rowerów, ale gorsze jest to, że pozwoliła małemu dziecku biegać w tym miejscu. To mi się nie mieści w głowie. Przecież gdybym nie zahamował, mógłbym je zabić! – denerwuje się młody człowiek.Małgorzata Raczkowska•19 września 2014
Ścieżka rowerowa jest dla rowerzystów, piesi mają chodnikPan Michał jechał na rowerze ścieżką rowerową. - W pewnej odległości zobaczyłem kobietę z dziecięcym wózkiem stojącą pośrodku ścieżki. Zdejmowała kurtkę, jednocześnie rozmawiając przez telefon. Zwolniłem, już chciałem zwrócić jej uwagę, gdy nagle zza wózka wybiegło na ścieżkę dziecko. Ledwie wyhamowałem. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ta kobieta zaparkowała wózek na ścieżce dla rowerów, ale gorsze jest to, że pozwoliła małemu dziecku biegać w tym miejscu. To mi się nie mieści w głowie. Przecież gdybym nie zahamował, mógłbym je zabić! - denerwuje się młody człowiek.Małgorzata Raczkowska•19 września 2014