Kryzys uderza w konsumpcję. Światowa gospodarka wstrzymuje oddech
Ograniczanie aktywności niczym w czasie covidowych lockdownów i inflacja jak w kryzysie energetycznym – to perspektywa, która rysuje się w związku ze skutkami blokady cieśniny Ormuz. Rosnące ceny oraz ograniczona dostępność towarów coraz mocniej przekładają się na popyt na paliwa i nastroje konsumentów.
Według Międzynarodowej Agencji Energii w kwietniu trzeba liczyć się ze scenariuszem, w którym braki na rynku i rosnące ceny napędzą obniżenie światowej konsumpcji ropy średnio o 2,3 mln baryłek dziennie. W całym II kw. ubytek ten wyniesie ok. 1,5 mln baryłek dziennie, co stanowiłoby najgłębsze załamanie od czasu pandemii. W ujęciu całorocznym świat zużyje każdego dnia o ok. 80 tys. baryłek mniej niż w roku 2025 (w porównaniu z ponad 800-tysięcznym wzrostem zakładanym przed rozpoczęciem przez USA i Izrael interwencji w Iranie). To skutki największych w historii, jak ocenia Agencja (sama stworzona w odpowiedzi na kryzys naftowy lat 70.), zakłóceń w dostawach.
Głęboki spadek dostępności ropy – konsekwencja wypchnięcia z rynku potężnych dostawców z Zatoki Perskiej – sprawi, że sytuacja na światowym rynku będzie znacznie bardziej napięta, niż do niedawna zakładano. Średnia podaż ropy przewyższy tegoroczny popyt o zaledwie 410 tys. baryłek dziennie, w porównaniu z prawie 2,5-milionową nadwyżką oczekiwaną jeszcze w zeszłym miesiącu. Ta krucha równowaga sprzyjać będzie wahaniom cen.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.