Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekki powiew strategicznego optymizmu. Ukraina może wygrać tę wojnę [opinia]

Ukraiński żołnierz z jednostki bezzałogowych statków powietrznych Tajfun trzyma nowy dron szturmowy Marsjanin
Ukraina postawiła na rozwój własnych technologii. Na zdęciu dron szturmowy MarsjaninGetty Images / FOT. Nikoletta Stoyanova/Getty Images
dzisiaj, 21:00
aktualizacja dzisiaj, 20:06

Przełom w wojnie rosyjsko-ukraińskiej może być bliższy, niż się dzisiaj wydaje. Jej losy rozstrzygną się jednak nie tylko na stepowym polu walki, lecz także nad Zatoką Perską, w Waszyngtonie i Pekinie.

Donald Trump przedstawiający się jako Chrystus i fala oburzenia łącząca chrześcijan różnych denominacji w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Dramatyczne wydarzenia wokół Zatoki Perskiej, w tym potencjalne zagrożenie nuklearną eskalacją konfliktu z Iranem, oraz ich polityczne i ekonomiczne konsekwencje (te drugie mocno odczuwane także na polskich stacjach paliw). Wreszcie wybory na Węgrzech, które zakończyły się przecież porażką nie tylko Viktora Orbána, lecz de facto także całego ruchu MAGA i szerokiego frontu jego międzynarodowych sympatyków zaangażowanych do samego końca we wsparcie dla partii Fidesz. Te tematy ze zrozumiałych względów przyciągały ostatnio uwagę mediów i nakręcały emocje opinii publicznej, spychając na dalszy plan trwającą już piąty rok wojnę rosyjsko-ukraińską. Poza gronem specjalistów i osób osobiście zainteresowanych pewnie mało kto – nie tylko w Polsce – wczytuje się starannie w kolejne komunikaty: o rosyjskich atakach z powietrza na ukraińskie miasta i nowych ofiarach cywilnych, o ciężkich walkach wokół zrujnowanych wiosek, po których strony wydają sprzeczne oświadczenia, o nowych pakietach sankcji, od których rosyjska gospodarka już dawno miała się załamać, ale jakoś wciąż trwa i nadal jest zdolna do żywienia wojny. Aż się prosi, by ten wielomiesięczny, krwawy i pozornie beznadziejny pat podsumować trawestacją tytułu klasycznej powieści Ericha Marii Remarque’a o walkach na wyniszczenie podczas I wojny światowej: „na Wschodzie bez zmian”.

Na Wschodzie coś ważnego się jednak zmienia. Mamy bowiem do czynienia z poważną rekonfiguracją układu sił, zarówno lokalnych, jak i globalnych. W pierwszym przypadku katalizatorami są strategie walczących stron i ich sojuszników, w drugim zaś – w dużej mierze – wspomniane wyżej wydarzenia z medialnych czołówek. Tworzą się więc nowe jakościowo trendy, których dalszy rozwój zapewne przesądzi wreszcie o rezultacie wojny o Ukrainę. A potem zdecyduje o zupełnie nowym kształcie środowiska bezpieczeństwa, być może nie tylko regionalnego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.