Wielka pralnia autorstwa. Jak modele językowe traktują własność intelektualną
Big tech wypuścił systemy, które pod hasłem „wspólnoty wiedzy” przerabiają cudzy dorobek na zysk właścicieli AI, a koszt wykrywania plagiatu i obrony przed nim zrzucają na autorów. W dłuższej perspektywie za wygodę zapłacimy wszyscy.
Proszę sobie wyobrazić: wchodzą państwo do internetu i widzą… własne dzieło, tylko napisane innymi słowami i podpisane cudzym nazwiskiem. Albo lepiej: wygenerowane przez model językowy. Ja już nie muszę sobie tego wyobrażać. Doświadczyłam tego. I mogę powiedzieć jedno: nie jest to doświadczenie ani przyjemne, ani technologicznie ekscytujące. To doświadczenie rozgoryczenia i rozpadu zaufania.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.