Wielka pralnia autorstwa. Jak modele językowe traktują własność intelektualną
Big tech wypuścił systemy, które pod hasłem „wspólnoty wiedzy” przerabiają cudzy dorobek na zysk właścicieli AI, a koszt wykrywania plagiatu i obrony przed nim zrzucają na autorów. W dłuższej perspektywie za wygodę zapłacimy wszyscy.
Proszę sobie wyobrazić: wchodzą państwo do internetu i widzą… własne dzieło, tylko napisane innymi słowami i podpisane cudzym nazwiskiem. Albo lepiej: wygenerowane przez model językowy. Ja już nie muszę sobie tego wyobrażać. Doświadczyłam tego. I mogę powiedzieć jedno: nie jest to doświadczenie ani przyjemne, ani technologicznie ekscytujące. To doświadczenie rozgoryczenia i rozpadu zaufania.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.