Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielka pralnia autorstwa. Jak modele językowe traktują własność intelektualną

Grafika przedstawiające mózg i małe roboty
W klasycznym układzie plagiatu sprawstwo jest jasne: to ja kopiuję, to ja zmieniam szyk zdania, to ja podpisuję. W świecie LLM za człowieka robi to maszyna i dochodzi do dysocjacji autorstwa.Shutterstock / Rys. Patryk Koch, fot. Unsplash (6), Jesada Sabai/Shutterstock
16 kwietnia, 21:00

Big tech wypuścił systemy, które pod hasłem „wspólnoty wiedzy” przerabiają cudzy dorobek na zysk właścicieli AI, a koszt wykrywania plagiatu i obrony przed nim zrzucają na autorów. W dłuższej perspektywie za wygodę zapłacimy wszyscy.

Proszę sobie wyobrazić: wchodzą państwo do internetu i widzą… własne dzieło, tylko napisane innymi słowami i podpisane cudzym nazwiskiem. Albo lepiej: wygenerowane przez model językowy. Ja już nie muszę sobie tego wyobrażać. Doświadczyłam tego. I mogę powiedzieć jedno: nie jest to doświadczenie ani przyjemne, ani technologicznie ekscytujące. To doświadczenie rozgoryczenia i rozpadu zaufania.

Pozostało 98% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.