Pobyt w sanatorium to nie wczasy
Państwo Katarzyna i Karol K.
złożyli w swoim oddziale NFZ skierowania do
sanatorium. Czekali w kolejce prawie dwa lata. I po tych dwu
latach okazało się, że jedno z
małżonków pojedzie w grudniu do Ustki, drugie
w listopadzie do Wysowej. - Złożyliśmy
wnioski razem, tego samego dnia - za poradą
znajomych, którzy byli już jako
małżeństwo razem w sanatorium i bardzo to
sobie chwalili. Spięliśmy nasze skierowania
spinaczem i nawet dla pewności włożyliśmy
je do jednej koperty. A tu - po tak długim
oczekiwaniu - niemiła niespodzianka -
mówią. Co powinni zrobić
małżonkowie, by dostać skierowanie w to samo
miejsce i w tym samym czasie? Na ile oddział NFZ,
przydzielając miejsca, bierze pod uwagę tego typu
oczekiwania małżonków?