Gdy przewoźnik nie wywiąże
się z umowy
Z grupą harcerzy wybrałem się
na obóz wędrowny do Rumunii - pisze pan
Łukasz. - Pojechaliśmy autobusem rejsowym,
jeśli nie jedynym, to jednym z niewielu, jakie
jeżdżą do tego pięknego kraju. Autobus
jechał chyba do Bukaresztu, nie miał
przystanków po drodze. Wynegocjowaliśmy jednak z
przewoźnikiem, kupując bilet, że kierowca
zatrzyma się w miejscowości Oradea -
uzgodniliśmy z przedstawicielem firmy przewozowej,
że jest na trasie. Stąd do miejsca docelowego
mieliśmy jeszcze 7 godz. w rumuńskim pociągu.
Tymczasem autobus pojechał inną trasą, a my
pewnie spaliśmy, bo znaleźliśmy się 200
kilometrów od tego miejsca. Straciliśmy dobę i
sporo lei - miejscowej waluty. Mamy wracać z tym
samym przewoźnikiem, jak się powinniśmy
zachować, na jakie zadośćuczynienie
możemy liczyć?