Szpital musi niezwłocznie wydać kompletny wypisZDROWIE Opuściłam placówkę leczniczą w piątek po południu, ale nie dostałam ani dokumentów, ani wyników badań do ręki - opowiada pani Agnieszka. - Lekarz powiedział, że po wypis mam się zgłosić na oddział w poniedziałek. Stawiłam się, ale nic nie było gotowe, podobnie we wtorek. W środę udało się wypis odebrać, ale nie dostałam wydruków wyników badań. Powiedziano mi, że są w systemie elektronicznym i będą dostępne dla lekarza, który mnie do szpitala skierował, i że do niego mogę zwrócić się o wydruki. Czy nie jest tak, że wypis powinnam dostać, wychodząc ze szpitala, a wraz z nim informacje o badaniach, jakim mnie tam poddano? Dlaczego mam marnować czas mój i lekarza - irytuje się kobietaMałgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Uwaga na propozycje pomocy w wypełnianiu wnioskówMam niewielką firmę produkcyjną. Wytwarzamy elementy butów, fleki i zelówki - pisze pan Paweł z Podkarpacia. - Zatrudniam kilka osób. Ponieważ myślę o modernizacji mojego przedsiębiorstwa, zainteresowałem się propagowanym w mediach projektem ZUS, który przewiduje dofinansowanie inwestycji mających na celu poprawę bezpieczeństwa pracy. Jest wiele do zrobienia w tym względzie w moim zakładzie. Ledwie jednak wykazałem zainteresowanie (czytałem w internecie, zadzwoniłem do ZUS), zgłosił się do mnie mężczyzna jakoby reprezentujący jakąś firmę, z propozycją uczestnictwa w szkoleniu i pomocy w wypełnieniu wniosku. Czy nie jest to próba wyłudzenia - zastanawia się czytelnikMałgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
W egzotyczną podróż bezpieczniej wyruszyć z OdyseuszemWyjeżdżam po raz pierwszy w życiu na samodzielną wyprawę do egzotycznych krajów. Jedziemy we dwoje, zamierzamy podróżować przez Wietnam, Laos, Kambodżę - opowiada pani Bogumiła. - Bardzo cieszę się na tę podróż, będzie to wyprawa mojego życia. Ale mam trochę obaw. Będziemy z dala od kraju, od bliskich i chciałabym czuć opiekę polskich służb dyplomatycznych. Czy one monitorują poczynania i losy Polaków podróżujących do odległych krajów - pyta turystkaMałgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Gdy rodzice są na rauszuW ostatni weekend przed wieczorem siedziałem na ławce w parku - opowiada pan Franciszek. - Obserwowałem, jak młode małżeństwo z dwójką dzieci wraca z jakiejś plenerowej imprezy. Oboje byli - delikatnie mówiąc - podchmieleni. Niespecjalnie zwracali uwagę na dzieci, które plątały im się pod nogami. Wezwałbym policję lub straż miejską, gdyby to byli jacyś menele. Ale nie - kulturalni młodzi ludzie, którzy wypili trochę za dużo. Tylko dlaczego wybrali się na popijawę z dziećmi? Co mówi prawo o takim nieodpowiedzialnym zachowaniu rodziców?Małgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Zabużanom został tylko miesiąc na złożenie wnioskuDziadek pani Anny przed II wojną światową był właścicielem nieruchomości położonej we Lwowie, na byłym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Pan Antoni - bo tak miał na imię - mieszkał we Lwowie od urodzenia, jednak na początku 1938 r. przeprowadził się do Warszawy w związku z otwarciem tam filii przedsiębiorstwa, w którym pracował. Kamienicy na Kresach Wschodnich nie sprzedał i wracał do niej w każdej wolnej chwili. 1 września 1939 r., gdy wybuchła wojna, mieszkał w Warszawie. Pani Anna zastanawia się, czy przysługuje jej jakakolwiek rekompensata za utraconą przez dziadka nieruchomość, a jeżeli tak, to w jaki sposób może ją uzyskać.Małgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Nie tylko ekrany będą nas chronić przed hałasemJeżdżąc nowymi drogami po Polsce, można wpaść w depresję - pisze pan Michał, który znaczną część czasu pracy spędza za kółkiem. - Wszędzie ekrany, potrzebne czy niepotrzebne, jedzie się jak w tunelu, nic nie widać, nic się w krajobrazie nie zmienia. Poza tym że nietrudno przeoczyć zjazd z trasy do małego miasteczka lub przydrożnego baru, to - moim zdaniem - ta monotonia jest wręcz niebezpieczna, bo kierowca nie odbiera żadnych pozytywnych bodźców. Często także mieszkańcy nie chcą ekranów akustycznych, a wciska się im je na siłę. Najgorzej jest chyba na dwójce między Konotopą a Strykowem, ale i inne drogi są wyrwane z rzeczywistości. Do końca 2012 r. miało powstać rozporządzenie, które dopuściłoby możliwość zastosowania innych sposobów do walki z hałasem niż ekrany akustyczne. Jaki jest jego los? - zastanawia się czytelnik.Małgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Świąteczne zakupy mogą przynieść niemiłe niespodziankiPani Krystyna nie lubi zakupów, zawsze stara się zrobić je jak najszybciej. Jednak po ostatnich postanowiła poświęcać im więcej czasu i uwagi. - Przy rozpakowywaniu okazało się, że zamiast żółtego sera kupiłam blok seropodobny, a w wędlinie, na której opakowaniu widniał napis: tradycja dobrego smaku, mięso stanowiło jedynie 57 proc., reszta to była woda, białko sojowe, konserwanty. Czy ktoś to kontroluje? - pyta nasza czytelniczka.Małgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Trudna droga na polowanieŁOWIECTWO Widziałem kiedyś polowanie, uczestniczyłem w tradycyjnych obrzędach myśliwskich - opowiada pan Robert. - Działo się to czystym przypadkiem, ale zainteresowali mnie ludzie, których obserwowałem, ich działalność, nieograniczająca się przecież jedynie do polowania, czyli zabijania zwierząt. To także codzienna praca związana z ochroną przyrody, kultywowanie tradycji. Zastanawiam się, czy osoba taka jak ja, zupełnie niezwiązana ze środowiskiem, mogłaby zostać myśliwym - pisze czytelnikMałgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Wymiana drzwi w domu wpłynie na wartość zabytkową całej ulicyNIERUCHOMOŚCI Jestem współwłaścicielką kamienicy, która została wybudowana w 1938 r. Nie jest wpisana do rejestru zabytków, ale znajduje się w dzielnicy uznanej za zabytkową. Remontujemy ją już 11 lat - pisze pani Teresa. - Przy załatwianiu pozwolenia na remont elewacji musieliśmy mieć opinię konserwatora zabytków. W tym roku zdecydowaliśmy się wymienić drzwi wejściowe. Uznaliśmy (na podstawie opinii stolarzy), że nie nadają się do remontu ze względu na duże uszkodzenia. Zwróciliśmy się do urzędu ochrony zabytków o opinię w tej sprawie. Na razie otrzymaliśmy telefoniczną informację, że drzwi należy wyremontować, a poza tym kamienica jest zabytkiem (!). Obawiamy się, że czeka nas batalia w tej sprawie - martwi się czytelniczka. - A przecież zamierzamy zamówić u rzemieślników drzwi dębowe, które nie będą odbiegać wzorem od obecnych - dodajeMałgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018
Właściciel musi wiedzieć, że jego dom jest zabytkiemKilka lat temu kupiliśmy dom murowany, wolno stojący na niewielkiej działce. Został zbudowany w 1937 roku, ale nie był wpisany do rejestru zabytków - mówi pani Bożena. - Sprawdziliśmy to dokładnie w rejestrze zabytków naszego województwa, nie mamy też żadnej adnotacji na ten temat w księdze wieczystej. Kiedy jednak rozpoczęliśmy przygotowania do generalnego remontu, w gminie powiedziano nam, że dom jest zabytkowy i każda ingerencja w jego kształt wymaga zgody konserwatora. Czy to możliwe, by ktoś wpisał na listę zabytków dom bez naszej wiedzy - pyta czytelniczkaMałgorzata Raczkowska•27 czerwca 2018