Małe nie (zawsze) jest lepsze. SMR-y to nie konkurencja dla dużego atomu [POLEMIKA]
Technologie przyszłości warto rozwijać, ale nie mogą być alternatywą dla sprawdzonych rozwiązań. Ta zasada dotyczy także energetyki jądrowej. Małe reaktory muszą dopiero przejść z sukcesem etap komercyjnego wdrażania, a to oznacza, że twierdzenia o ich wyższości nad większymi kuzynami są w najlepszym razie przedwczesne.
Jeden z historycznych twórców programu jądrowego USA adm. Hyman Rickover zaobserwował ponad 70 lat temu prawidłowość, że innowacyjne technologie jądrowe mają mnóstwo zalet w porównaniu z konwencjonalnymi reaktorami. Te pierwsze – pisał – są kompaktowe, proste, tanie, mogą być budowane bardzo szybko, są elastyczne i mają bardzo wiele zastosowań. Z tymi ostatnimi mamy z kolei same problemy: są duże i skomplikowane, drogie i czasochłonne w budowie, wiecznie opóźnione względem harmonogramu i zmagają się z licznymi problemami technicznymi. Wybór byłby prosty, gdyby nie jeden problem: nowa generacja reaktorów jest dopiero projektowana i istnieje tylko na papierze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.