Nie tylko Maciej Berek. Polityzacja TK zawsze miała się dobrze
Przepisy o czteroletniej karencji przy przejściu z funkcji politycznych do Trybunału Konstytucyjnego proponowano już za czasów prezydentury Bronisława Komorowskiego. I już wtedy nie było politycznej woli, żeby je uchwalić.
Scenariusz, w którym minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek miałby przejść do instytucji oceniającej konstytucyjność tworzonych przez ten rząd przepisów, wydawał się na tyle niewiarygodny, że do czasu oficjalnego potwierdzenia część ekspertów i polityków raczej tonowała nastroje, nie traktując tej informacji jako wiarygodnej. Ostatecznie okazało się jednak, że nie jest to „balonik medialny” ani plotka, ale – jak przekonywał Donald Tusk – próba naprawy sytuacji w trybunale, której dokonać ma „najbardziej hardy urzędnik”, którego on zna.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.