Na Zachodzie bez zmian. Serce branży atomowej bije gdzie indziej [RAPORT SPECJALNY DGP]
Pierwsze dekady energii jądrowej należały do świata euroatlantyckiego, a azjatyckie tygrysy startowały w tej konkurencji z wieloletnim zapóźnieniem. Teraz role się odwróciły. Nadrabianie dystansu będzie zadaniem trudnym, tym bardziej że niewiele wskazuje, żeby wschodnia konkurencja miała zwolnić tempo rozbudowy cywilnego atomu.
Niedawna okrągła rocznica katastrofy z 26 kwietnia 1986 r. w Czarnobylu to zarazem jubileusz początku zmierzchu energii jądrowej na Zachodzie. O ile przez pierwsze 40 lat jej rozwoju środek ciężkości w badaniach, a następnie rozwoju i komercjalizacji technologii niezaprzeczalnie leżał w rejonie Atlantyku, potem branża zaznała 40 chudych lat. Paradoksalnie to przede wszystkim na zachód od "żelaznej kurtyny" atom zapłacił reputacyjną i biznesową cenę tragedii, będącej w dużej mierze produktem schyłkowego reżimu panującego w bloku wschodnim. Wkrótce po wybuchu w czwartym bloku elektrowni w Czarnobylu, którego następstwa padły na płodny grunt strachu przed promieniowaniem i przed stale towarzyszącym zimnej wojnie widmem wojny jądrowej, pokojowy atom – wykorzystywany jako źródło energii elektrycznej – stał się w przeważającej części świata demokratycznego politycznie toksyczny.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.