Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyborcy Fideszu różnią się od wyborców Orbána. Większość chce pozostania Węgier w UE

Viktor Orban
Kampania Viktora Orbána opierała się na straszeniu Brukselą i Kijowem. W lutym premier zaczął nawet przekonywać, że UE stanowi dla Węgier większe zagrożenie niż Rosja.Materiały prasowe / AA/ABACA
dzisiaj, 17:31

Strategia opozycyjnej partii Tisza pod przywództwem Pétera Magyara zakłada unikanie ostrej polaryzacji na osi „prorosyjski Fidesz – proeuropejska Tisza”, bo w konserwatywnym społeczeństwie mogłoby to ograniczyć jej szanse na przejęcie władzy. Rozmówcy DGP wskazują, że akcentowanie liberalnych i lewicowych wątków oraz polityki zagranicznej w kampanii jest ryzykowne. W praktyce oznacza to, że spór o UE i Rosję schodzi na drugi plan na rzecz języka konserwatywno-nacjonalistycznego.

Korespondencja z Budapesztu

Wśród przedstawicieli węgierskiej opozycji panuje przekonanie, że wyraźne podkreślanie podziału między prorosyjskim Fideszem a proeuropejską Tiszą stawiałoby ich w niekorzystnym świetle. – Musicie to zrozumieć: mamy bardzo konserwatywne społeczeństwo. W przeszłości socjaliści kładli większy nacisk na przynależność do Europy. Tyle że forsując liberalną lub lewicową politykę, nigdy nie pokonasz Orbána. Tylko jeśli pozostaniesz po stronie konserwatywno-nacjonalistycznej, może się to udać – tłumaczy w rozmowie z DGP współpracowniczka szefa partii Tisza, Pétera Magyara. To dlatego ugrupowanie tematów dotyczących polityki zagranicznej unikało w kampanii jak ognia.

Źródło: edgp.gazetaprawna.pl/Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.