Romantyk i ascetaDrugi tom "Mojej walki" Karla Ovego Knausgarda miał być opowieścią o miłości - ale niespodziewanie staje się raczej historią o artyście i jego pożądaniu niewinności w zbrukanym świeciePiotr Kofta•28 czerwca 2018
Prawo podbojuEksterminacja Indian nie skończyła się wraz z dziewiętnastym stuleciem. Zmieniły się tylko metody, którymi pozbywano się rdzennych mieszkańców AmerykiPiotr Kofta•28 czerwca 2018
Mucha od spoduOficerowie i damy czy może wolne związki i orgie? II RP buzowała od seksualnego napięcia - twierdzi Kamil Janicki w "Epoce hipokryzji"Piotr Kofta•28 czerwca 2018
Ład bierze się z sercaNiemal równo po 200 latach od samobójczej śmierci Jana Potockiego dostaliśmy nowy polski przekład jego "Rękopisu znalezionego w Saragossie". Ale nie jest to, co ważne, przekład tego samego, skądinąd znakomitego tekstu, który znaliśmy z XIX-wiecznego tłumaczenia Edmunda Chojeckiego. Profesorowie François Rosset i Dominique Triaire utrzymują, że dotarli do ostatecznej autorskiej wersji "Rękopisu...", pochodzącej z 1810 roku i znacząco różnej od wersji, z której przekładał Chojecki, a której francuski oryginał nie został nigdy później odnaleziony. Na propozycję Rosseta i Triaire’a wypada jednak spojrzeć krytycznie i zadać parę pytań - o to choćby, czy nie poczyna ona sobie zbyt arbitralnie z chronologią, czy nie abstrahuje w sposób dowolny od kontekstu epoki, a także o to, czy "wersja z 1810 roku" jest nie tyle wersją ostatnią, ile raczej świadectwem przejściowego kryzysu duchowego autora, kryzysu, który finalnie został przezwyciężony. Nowy przekład "Rękopisu znalezionego w Saragossie" przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. O wątpliwościach z nim związanych mówi Michał Otorowski, historyk i badacz twórczości Jana PotockiegoPiotr Kofta•28 czerwca 2018
Orgietki celebrytówPornografia może być pouczająca, kiedy staje się dokumentem swojej epoki - tak jak zamieszczone w "Perle" dwie nowele ze słynnego XIX-wiecznego wiktoriańskiego magazynu dla panówPiotr Kofta•27 czerwca 2018
Szarańcza w hawajskich koszulachSzwedzka reporterka Jennie Dielemans bez skrupułów obnaża ciemną stronę współczesnej masowej turystyki. Przeczytaj koniecznie, zanim ruszysz na gorącą plażęPiotr Kofta•27 czerwca 2018
Postsowieckie katastrofy i olśnieniaREPORTAŻE Dwie relacje z dwóch krańców byłego ZSRR - skrajnie różne relacje. Jedna operująca ironicznym konkretem człowieka Zachodu, druga mistycznym uniesieniem RosjaninaPiotr Kofta•27 czerwca 2018