Orgietki celebrytów
Pornografia może być pouczająca, kiedy staje się dokumentem swojej epoki - tak jak zamieszczone w "Perle" dwie nowele ze słynnego XIX-wiecznego wiktoriańskiego magazynu dla panów
Angielski Larry Flynt drugiej połowy XIX wieku nazywał się William Lazenby. Ów nieustraszony wydawca półlegalnych czasopism pornograficznych (a czasem także autor tekstów w nich zamieszczanych) jest najbardziej znany z publikowania "Perły". Periodyk ten, noszący podtytuł "A Magazine of Facetiae and Voluptuous Reading" ("magazyn anegdot i lubieżnych lektur"), ukazywał się w Londynie od lipca 1879 roku do grudnia roku 1880 - czyli do momentu, gdy został przez władze zamknięty za obsceniczność. Lazenby był jednak człowiekiem czynu - po likwidacji "Perły" otworzył magazyn "The Boudoir", potem zaś "The Oyster", oba także jawnie pornograficzne. Gdy w 1884 roku musiał z przyczyn prawnych wynieść się z interesem z Anglii, założył firmę wydawniczą w Paryżu i postawił na sprzedaż wysyłkową czasopism i książek o wiadomej zawartości.
Jakie atrakcje oferował Lazenby? Z grubsza wszystkie, które ówczesna ludzkość - wsparta po drodze fantazjami markiza de Sade’a - wymyśliła w kwestii nieskrępowanego, perwersyjnego, zakazanego erotyzmu. Chędożenie w rozmaitych hetero- i homoseksualnych konfiguracjach, orgie, voyeryzm, grupową i samotniczą masturbację, oralne i analne figury niemożliwe, podwójną penetrację, biczowanie, kazirodztwo, pedofilię i przyjemności ze zwierzętami. A skoro Lazenby tak intensywnie podejmował próby pozostania na rynku księgarskim, to możemy wnioskować, że istniał duży popyt na tego rodzaju literaturę.
Wydany właśnie w Polsce zbiór "Perła" zawiera dwie nowele erotyczne zaczerpnięte z flagowego magazynu Lazenby’ego. Pierwsza, "Lady Pokingham albo Wszyscy to robią, właśnie tak!" to utrzymana w konwencji przedśmiertnej spowiedzi opowieść córki pewnego podstarzałego markiza, która zrobiła wielką karierę w buduarach szlachetnie urodzonych mężczyzn swojej epoki, by w wieku lat ledwie 23 zejść na suchoty. Druga, "La Rose d’Amour, czyli przypadki dżentelmena w poszukiwaniu rozkoszy" to z kolei lustrzane odbicie pierwszej, historia koitalnych perypetii arystokratycznego młodzieńca na łonie tajnego orgiastycznego stowarzyszenia. Oba te teksty - choć w czasach, gdy powstały, uchodziły za literaturę drugiego, jeśli nie trzeciego sortu - są klasyką erotyki: lekturą lekką, miejscami strasznie zabawną, z pewnością zaś pełną staromodnych sprośności bez cienia wulgarnego prostactwa. Przy okazji - gratulacje dla tłumacza, który nader zgrabnie ominął grubo ciosane rafy współczesnej polszczyzny erotycznej.
"Perła" pozostałaby jednak tylko kolejnym zbiorem świństewek, gdyby nie jej fascynujące kulturowe konteksty. Po pierwsze więc zyskujemy wgląd w codzienność ówczesnych brytyjskich celebrytów - obie nowele z tomu trafnie ją parodiują, wtykając między kolejne orgie z udziałem hrabiów, markizów i earlów sezonowe plotki oraz czytelne dla odbiorców aluzje. Oczywiście na nas, żyjących w czasach, gdy zdeterminowane pięciominutowe gwiazdki same wrzucają do sieci sekstaśmy ze swoim udziałem, nie robi to większego wrażenia, ale w epoce rozkwitu Imperium Brytyjskiego celebrytyzm miał charakter silnie klasowy. A zatem "Perła" jest rodzajem wyrafinowanej społecznej zemsty połączonej równocześnie z silną fascynacją skrajnie niedostępnym światem. Po drugie pornografia ze stajni Lazenby’ego to ostra satyra na obłudną wiktoriańską moralność, która obsesyjnie dbała o ład obyczajowy, rugując wszelkie przejawy erotyzmu ze sfery publicznej, a jednocześnie przymykała oczy choćby na rozpowszechnioną prostytucję. W tym sensie publikacje takie jak "Perła" były rodzajem wentyla bezpieczeństwa dla czytelników wychowanych w atmosferze chłodnego ascetyzmu - nie wspominając nawet o innych drobnych przyjemnościach.
Istnieje powieść, której wprawdzie nie lubię, ale którą doceniam za rozmach i pomysł - "Czerwony płatek i biały" Michela Fabera - próbująca uzupełnić wzorzec prozy wiktoriańskiej o sfery tabu: seks, ubóstwo, moralną dwuznaczność. To, co Faber robi całkiem serio, w formie frywolnej i rozpustnej możemy znaleźć także w "Perle", unikalnym dokumencie swojej epoki.
A na koniec (nie mogłem się powstrzymać) zamieszczony w jednym z numerów "Perły" wierszyk, który pozwoliłem sobie dla państwa spolszczyć:
U człeka pewnego z Peru
Radość z życia dążyła ku zeru
Wziął zatem marchew długą
Wygrzmocił nią papugę
I do zoo posłał efekt procederu
@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.196.035a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.196.035a.002.jpg@RY2@
Ilustracja z epoki do "Justyny, czyli nieszczęść cnoty" markiza de Sade’a
Piotr Kofta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu