Połowa dyplomatycznego sukcesu: my chcemy pokoju, a oni nie [KOMENTARZ]
Sytuacja między Zachodem i Rosją przypomina popularną w środowisku dziennikarzy sportowych anegdotę o zawodniku, który jest już w pół drogi do podpisania kontraktu z Realem Madryt. Ta połowa sukcesu polega na tym, że on bardzo chce do La Liga, ale „Królewscy” nie chcą jego.
Tydzień upływa nam pod znakiem kolejnego maratonu dyplomatycznego. Amerykanie najpierw z Ukraińcami, a potem z innymi państwami europejskimi w pocie czoła, w trakcie wielogodzinnych rokowań za zamkniętymi drzwiami, ustalają zręby planu pokojowego. Nocami, wracając do swoich stolic, liderzy prześcigają się w zapewnieniach, że jesteśmy bliżej pokoju niż kiedykolwiek. Może i tak, ale głównie w tym sensie