Czy po klubie atomowym doczekamy się też klubu AI?
Jeszcze kilka lat temu Dolina Krzemowa przekonywała świat, że sztucznej inteligencji nie wolno krępować, bo regulacje zduszą innowacje, oddadzą przewagę Chinom i zatrzymają technologiczny postęp. Dziś narracja jest zupełnie inna. Szefowie firm rozwijających najbardziej zaawansowane modele coraz głośniej mówią o ryzyku, obowiązkowych testach bezpieczeństwa, niezależnych audytach, a nawet o potrzebie międzynarodowego porozumienia, które pozwoliłoby kontrolować rozwój najpotężniejszych systemów AI. W tle pojawia się analogia do układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Skoro ludzkość potrafiła stworzyć mechanizm ograniczający dostęp do bomby atomowej, być może podobnego bezpiecznika potrzebuje wobec technologii, która w przyszłości może być równie destabilizująca.
Brzmi rozsądnie. Problem w tym, że gdy o ustanowienie zasad wyścigu zaczynają apelować ci, którzy właśnie objęli w nim prowadzenie, warto przynajmniej zapytać, gdzie kończy się troska o bezpieczeństwo, a zaczyna troska o własną pozycję.
Subskrybuj w promocyjnej cenie
9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Subskrybuj w promocyjnej cenie
9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.