Od pana Verloca po pana Lichta. Poczet nowoczesnych szpiegówKiedy w 1907 r. Joseph Conrad wydawał „Tajnego agenta” (niedawno ukazało się nowe, bardzo dobre polskie tłumaczenie Macieja Świerkockiego) - powieść o terrorystach nieudacznikach z podwójnym (a może i potrójnym) agentem Verlokiem na czele - świat służb specjalnych i szpiegowskich misji nie był jeszcze do końca zdefiniowany. Wiek XIX okazał się stuleciem wielkiego strachu imperiów przed inspirowaną z zewnątrz ludową, robotniczą bądź nacjonalistyczną rewoltą - i stuleciem wielkich wynalazków w dziedzinie aparatu państwowej kontroli - ale dopiero wiek XX przyniósł pełną profesjonalizację tej branży. Znajduje to odbicie w historii literatury: można prześledzić rozmaite ścieżki, jakimi wędrowały opowieści o szpiegach od czasów Conrada aż po naszą epokę fake newsów i wojen hybrydowych. I taka właśnie jest moja propozycja: przyjrzyjmy się temu. Wybór poniższych piętnastu powieści proszę uznać za uznaniowy i autorski - nie lubię powieści o Jamesie Bondzie, Roberta Ludluma uważam za lepszego pisarza od Frederica Forsytha, a motywy szpiegowskie zdarza mi się dostrzegać w dziwnych miejscach. Bo czy na przykład „Konrad Wallenrod” nie jest historią o krecie zainstalowanym w samym sercu zmilitaryzowanego państwa kolonialnego?Piotr Kofta•19 grudnia 2018
Otarłem się o Paulo CoelhoJa nawet nie rozumiem, dlaczego mi się coś udaje. Bardzo chciałbym zrozumieć fenomen „Weź nie pytaj”. Napisałbym wtedy drugą taką piosenkęRobert Mazurek•19 grudnia 2018
Każdy naród ma swoje discoMieszkaniec Bukaresztu nie przyzna się do słuchania manele, rumuńskiej wersji popowego folku. Ale przeboje z tego nurtu podbijają serca milionów słuchaczyZbigniew Parafianowicz•19 grudnia 2018
Więcej improwizacji, mniej przewidywaniaTo, co i jak myślimy o przyszłości, determinuje to, co robimy dzisiaj. Jeśli uważamy przyszłość za możliwą do przewidzenia, to jesteśmy analfabetamiSebastian Stodolak•19 grudnia 2018
Siła wygodyNic tak mocno nie pcha ludzkości do przodu jak wygodnictwo jednostek i lenistwo całych społeczeństwAndrzej Krajewski•19 grudnia 2018
Powstanie (nie)zapomnianeWielkopolski zryw nie pozostawił po sobie znanych piosenek, filmów ani zdjęć – symboli. Nie ma „twarzy”, głównych bohaterów ani słynnych na całą Polskę walk i bitew. Nawet dowódcy powstania, tacy jak Mieczysław Paluch, Stanisław Taczak czy Józef Dowbor-Muśnicki, nie przebili się do powszechnej świadomości ani historii polskiej wojskowości. Dlaczego tak jest?19 grudnia 2018