Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Bitwy, które przesądziły o losach zrywu

19 grudnia 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

O lotnisko w Ławicy (6 stycznia 1919 r.)

5 stycznia 1919 r. ostatnim punktem oporu Niemców w okolicy Poznania była stacja lotnicza we wsi Ławica na zachód od miasta – Die Fliegerstation Posen-Lawitz. Tam, oraz w hali Zeppelinów w pobliskich Winiarach, znajdowało się w sumie kilkaset samolotów. Część była gotowa do startu, część była remontowana, niektóre w częściach. Plan ich zdobycia powstał jeszcze przed wybuchem powstania wielkopolskiego. Jego autorem był podoficer niemieckich wojsk lotniczych w Ławicy, sierżant Wiktor Pniewski, członek tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej.

Pniewski był jednym z 40 Polaków, wchodzących w skład 250-osobowej załogi stacji lotniczej. Dostarczane przez nich informacje pozwoliły przygotować precyzyjny plan ataku na lotnisko. Chodziło nie tylko o jego zdobycie, lecz także niedopuszczenie do ewakuacji lub zniszczenia sprzętu lotniczego przez Niemców. Dlatego zdecydowano, że natarcie zostanie przeprowadzone nad ranem, gdy było jeszcze ciemno.

Komisariat Naczelnej Rady Ludowej był przeciwny akcji. Obawiano się, że atak spowoduje odwetowe naloty na wielkopolskie miasta. Sierżant Pniewski i dowodzący wcześniej powstaniem w Poznaniu ppor. Mieczysław Paluch rozpuścili więc informację, że bombardowania mają przeprowadzić właśnie samoloty z Ławicy. Po wymuszeniu w ten sposób zgody komisariatu podjęli decyzję o zajęciu lotniska.

5 stycznia powstańcy wysłali jeszcze do niemieckiego komendanta bazy, porucznika Fischera, parlamentariuszy z żądaniem natychmiastowej kapitulacji. Po jego odrzuceniu zapadła decyzja o przeprowadzeniu akcji.

W nocy z 5 na 6 stycznia powstańcy odcięli załodze Ławicy prąd i telefony. Z trzech stron w stronę lotniska zaczęły posuwać się liczące ok. 350 osób polskie oddziały, wyposażone w kilka karabinów maszynowych i dwa działa kalibru 80 mm. O godz. 6.15 powstańcy powtórnie wezwali por. Fischera do kapitulacji, dając Niemcom 10 minut na złożenie broni. Gdy to nie nastąpiło, rozpoczęli atak. Cztery pociski z dział trafiły najpierw w koszary i wieżę kontroli lotów, po czym do natarcia ruszyła piechota. Ponieważ w ciemnościach niemieckie cekaemy strzelały zbyt wysoko, Polacy szybko posuwali się naprzód, zajmując dużą część 300-hektarowego lotniska. Po 20 minutach walk niemiecka załoga, widząc, że nie ma szans, poddała się.

Po polskiej stronie zginął jeden żołnierz, trzech zostało rannych. Za to w Ławicy i Winiarach w ręce powstańców wpadł sprzęt wprost bajecznej wartości. Na lotnisku zdobyto ok. 70 samolotów, z których 26 było gotowych do walki. W hali Zeppelinów oraz pobliskim forcie znajdowało się kolejnych 300 maszyn w częściach, balony obserwacyjne i zaporowe, dziesiątki karabinów maszynowych z amunicją oraz zapas bomb lotniczych. Zdobycz wojenna z 6 stycznia 1919 r., której wartość oszacowano na 160 mln marek, była jedną z największych w historii polskiego oręża. Na bazie zdobytych w Ławicy i Winiarach maszyn powstały pierwsze polskie eskadry lotnicze.

O Szubin, Łabiszyn i Żnin (8–12 stycznia 1919 r.)

Na północnym froncie powstania wielkopolskiego największym zagrożeniem były ataki ze strony silnych garnizonów niemieckich z Bydgoszczy i Piły. Dla ich powstrzymania należało utrzymać linię rzeki Noteci, a kluczowe znaczenie dla powodzenia tej operacji miało miasto Szubin. Chociaż zostało zajęte przez powstańców już na początku stycznia 1919 r., ze względu na swoje strategiczne położenie zostało szybko zdobyte przez Niemców. Stamtąd rozpoczęli ataki na Żnin. 8 stycznia liczące 600 osób oddziały powstańcze z Kcyni, Nakła, Gniezna, Żnina i Wrześni podjęły więc pierwszą próbę odbicia Szubina.

30-kilometrowy marsz nad ranem utrudniła silna gołoledź. Obciążeni bronią powstańcy z trudem poruszali się po lodzie, konie ciągnące wozy przewracały się. Części oddziałów nie udało się dotrzeć na miejsce na wyznaczoną godzinę, mimo to zaatakowano miasto. Silna niemiecka obrona, wspomagana przez dwa działa, uniemożliwiła jednak zdobycie Szubina.

Drugą próbę podjęto 11 stycznia, koordynując ją z atakiem na zajęte dzień wcześniej przez Niemców Żnin oraz Łabiszyn. Tym razem pogoda sprzyjała powstańcom. Około godziny 15., w gęstej mgle, Polacy ruszyli na Szubin od strony lasu łachowskiego. Niemiecka obrona była słabsza, niż poprzednio – rano miasto opuścił oddział porucznika Arno Mantheya, wezwany do zaatakowanego wcześniej przez powstańców Żnina. Po pięciu godzinach ulicznych walk Polacy zajęli ostatni niemiecki punkt oporu w mieście – dworzec kolejowy. Sytuacji nie zmienił powrót oddziałów Mantheya, który na wieść o ataku na Szubin zawrócił, by bronić swego rodzinnego miasta. Niemcy zostali zmuszeni do wycofania się w stronę Bydgoszczy.

Tego samego dnia zdobyty został okrążony przez trzy powstańcze oddziały Łabiszyn. W wyparciu 100-osobowej niemieckiej załogi bardzo pomogli mieszkańcy. Żywiołowa bitwa o Łabiszyn, rozegrana wbrew jakimkolwiek zasadom sztuki wojennej, została wygrana dzięki odwadze i brawurze żołnierzy i cywilów. Następnego dnia rano, kosztem 32 zabitych, powstańcy zdobyli Żnin.

Polski nalot na Frankfurt nad Odrą (9 stycznia 1919 r.)

Zdobycie przez powstańców Ławicy spowodowało odwetowe naloty Niemców na Nakło, Chodzież, Budzyń oraz samo lotnisko. Ponieważ spodziewano się kolejnych bombardowań, sierżant Wiktor Pniewski i pięciu jego kolegów lotników zdecydowało o odwetowym uderzeniu na lotnisko we Frankfurcie nad Odrą, skąd startowały niemieckie maszyny. Ponieważ na tę akcję Komisariat NRL także nie wydał zgody, obawiając się międzynarodowych konsekwencji przeniesienia walk poza granice Wielkopolski, piloci postanowili zorganizować nalot samowolnie.

9 stycznia 1919 r. sześć maszyn LVG C.V., z biało-czerwonymi szachownicami na skrzydłach, wystartowało z Ławicy i skierowało się w stronę odległego o 170 km Frankfurtu. Każdy pilot miał na pokładzie sześć 25-kilogramowych bomb, które należało zrzucać ręcznie. Po półtoragodzinnym locie polskie maszyny zaczęły krążyć nad miastem i lotniskiem, budząc powszechne przerażenie. W czasie Wielkiej Wojny Frankfurt nad Odrą nie był celem żadnych ataków, działania zbrojne nigdy tu nie dotarły. Sześć nawrotów nad lotnisko, w czasie których powstańcy zrzucili wszystkie bomby, wzniecając pożar i niszcząc hangar oraz samolot, skutecznie pozbawiło Niemców chęci dalszych nalotów na Wielkopolskę.

Po powrocie do Poznania sierżant Pniewski i jego koledzy otrzymali reprymendę od dowództwa, nie ponieśli jednak żadnych konsekwencji. W marcu 1919 r. ekipa, która dokonała pierwszego w historii polskiego lotnictwa nalotu bombowego, została wysłana do Lwowa, gdzie wzięła udział w wojnie z Ukraińcami, a następnie bolszewikami.

Zdobycie pociągu pancernego pod Rynarzewem (18 lutego 1919 r.)

Niemiecki pociąg pancerny, atakujący pozycje Polaków pod Szubinem z bazy wypadowej w Bydgoszczy, był nazywany przez powstańców „smokiem”. Siła rażenia jego dział i karabinów była ogromna, a skład mógł przewieźć na front nawet 400 niemieckich żołnierzy. Pierwsza próba wyeliminowania pociągu przez podłożenie min na torach nie powiodła się – niemieccy saperzy wykryli i rozbroili ładunki. Dopiero, gdy spadł śnieg, powstańcom dopisało szczęście. W unieruchomionej maszynie silny opór stawił jednak kilkusetosobowy oddział Grenzschutzu. Dopiero artyleryjski ostrzał zmusił go do ucieczki z pola walki.

Zdobyty kosztem 29 zabitych pociąg został nazwany przez powstańców „Danuta”. Pod tą nazwą służył jeszcze wiele lat, m.in. w wojnie z bolszewikami. Został zniszczony we wrześniu 1939 r. w czasie Bitwy nad Bzurą.

Powstanie Wielkopolskie w liczbach

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.