Koniec półrocznej konkurencji na torach. Czeski błąd czy opór polskiego „betonu” w PKP?
Czeski RegioJet nieoczekiwanie ogłosił, że 4 maja kasuje wszystkie połączenia krajowe w Polsce, co wywołało szok wśród pasażerów. Tym samym można uznać, że po ponad pół roku kończy się okres konkurencji na polskich torach.
Na placu boju pozostał inny przewoźnik z Czech - Leo Express, ale wewnątrz Polski obecny jest tylko na jednej trasie z Warszawy do Krakowa, gdzie uruchamia dwie pary połączeń, a od końca czerwca cztery pary. RegioJet wszedł w 2025 r. z przytupem od razu na trzy oblegane trasy ze stolicy: do Krakowa, Poznania i Trójmiasta, a zapowiadał też kolejne: do Wrocławia, Szczecina i Katowic. Wydawał się zarazem realną konkurencją dla państwowego monopolisty, czyli PKP Intercity.
Ucieczka spółki może zaskakiwać zwłaszcza w sytuacji, w której przygotowania prywatnych przewoźników do wejścia na polskie tory trwały od kilku lat. Czeskie przedsiębiorstwa, które długo spotykały się z odmową na obsługę najbardziej zatłoczonych tras w Polsce, niespodziewanie kilkanaście miesięcy temu te zgody dostały. Szef spółki RegioJet Radim Jančura w czeskich mediach mówi jednak ostro: „Polska to piekło”, a w długim oświadczeniu firma szczegółowo wylicza powody, które przyczyniły się do wyjścia z naszego kraju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.