Przeznaczamy rekordowe pieniądze na kolej, ale przez protesty jest ryzyko utraty dotacji z UE [ROZMOWA]
Jesteśmy w historycznym szczycie dostępnych środków dla firm realizujących prace na torach. Na rynek trafią rekordowe 54 mld zł. Jeśli jednak protesty będą przedłużać o koleje miesiące postępowania, część dotacji z UE możemy stracić - mówi Marcin Mochocki, członek zarządu spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, dyrektor ds. realizacji inwestycji.
Jeszcze kilka lat temu spółka PKP PLK była w zapaści przetargowej, co w dużej mierze było związane z zablokowaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy. Czy w końcu udało się wyjść na dobre z dołka?
W ostatnich dwóch latach znacząco przyspieszyliśmy z ogłaszaniem przetargów. To konieczne, żeby zdążyć z wydawaniem środków z bieżącej perspektywy unijnej. Skierowaliśmy na rynek zlecenia o rekordowej wartości. Na koniec 2023 r. w zawartych umowach było do wydania 14,4 mld zł i zaledwie niecałe 3 mld w ogłoszonych przetargach. Na koniec 2025 r. mieliśmy już w podpisanych umowach do wydania prawie 30 mld zł i niecałe 25 mld w ogłoszonych przetargach. To daje łącznie rekordową kwotę 54 mld zł, które w najbliższych latach trafią na rynek. Jesteśmy w historycznym szczycie dostępnych pieniędzy dla firm realizujących prace na torach. Będzie ich jeszcze więcej, bo ogłaszamy kolejne postępowania. Niedługo też powinny zostać potwierdzone dodatkowe kwoty dla PKP PLK w ramach programu SAFE. A kolejowe przetargi będzie ogłaszała również spółka CPK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.