Arab czystej
krwi
Staram się szerokim łukiem
omijać wszelkie stereotypy dotyczące
samochodów. Francuskie auta wcale nie psują
się tak często, jak zwykło się
sądzić, natomiast niektóre japońskie
modele są wykonane równie solidnie jak choinkowa
bombka - mocniejsze trzaśnięcie drzwiami
może skończyć się koniecznością
odesłania ich z powrotem do fabryki. Niemniej jednak
są stereotypy, w których tkwi źdźbło
prawdy, i sam częściowo je popularyzuję.
Dotyczą one samochodów klasy premium. I tak
starszymi modelami BMW jeżdżą ludzie o barkach
tak szerokich, że każdy z nich znajduje się w
innej strefie czasowej. Zaś nowe modele tej marki
kupują zazwyczaj ludzie chcący, aby postrzegano ich
jako młodych, dynamicznych i zamożnych, ale że
najczęściej nie stać ich na więcej
niż dwulitrowego diesla, to szybko przypina się im
łatkę "zastaw się, a postaw
się". Audi? Marka dla statecznych tatusiów.
Mercedes? Dla tych, którzy albo jedną nogą
są już w grobie, albo na nazwisko mają Rooney,
Ronaldo bądź Błaszczykowski.