Dziennik Gazeta Prawana logo

Punkt G

30 czerwca 2018

Jeżeli czytacie gazety motoryzacyjne, to zapewne, tak jak ja, jesteście pod wrażeniem rzetelności pracujących w nich ludzi. Gdy sam opisuję zawieszenie samochodu, potrafię jedynie określić, czy jest twarde jak przypalony boczek, czy może miękkie jak wata cukrowa. Zaś odnosząc się do jakości wykonania wnętrza, zawsze staram się używać obrazków w stylu "przetrwa atak z użyciem broni jądrowej" albo wręcz przeciwnie - "nie przetrwa nawet ataku niemowlaka z grzechotką". Czy moje zdanie w jakikolwiek sposób pomaga wam w podjęciu ostatecznej decyzji przy wyborze nowego samochodu? Wątpię. W przeciwnym wypadku wszyscy jeździlibyście bmw M550d.

W gazetach poświęconych wyłącznie samochodom takie podejście do sprawy nazywane jest profanacją. Tam każde auto rozbierane jest na części pierwsze i bardzo wnikliwie oceniane przez ekspertów. Liczą się przede wszystkim twarde dane - centymetry, kilometry, litry, konie mechaniczne i coś, co znawcy nazywają niutonometrami. A gdy już wszystko zostanie dokładnie zliczone i wymierzone, auto trafia do tabelki w Excelu. Tam przyznawane są mu punkty w trzech milionach kategorii. Przy tym jedynym limitem skali ocen jest wyobraźnia redaktorów, a ta okazuje się nieograniczona. W przeciwieństwie do ich rozsądku. Zaraz się o tym przekonacie.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.