Dziennik Gazeta Prawana logo

Reforma PIP 2.0 – projekt napisany na kolanie

Caucasian,Men,Businessmen,Discussing,Agreement,Business,Documents,In,Office,Dissatisfied
Reforma PIP 2.0 – inspektor będzie przekształcał śmieciówki w etaty
wczoraj, 21:00
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Rada Ministrów przyjęła wczoraj projekt zmiany ustawy o PIP, która zakłada reformę PIP. Mając na uwadze to, że powstawał w sekwencji zdarzeń zapoczątkowanych słynną wypowiedzią premiera skierowaną do ministra Żurka: „Waldemarze, ja cię błagam…”, prace nad nim trwały przez kilka tygodni. Uwzględniając społeczną wagę naruszania praw pracowniczych, możemy powiedzieć, że ustawę pisano na kolanie. Od wielu lat jakość prawa pracy nikogo nie interesuje.

Analizę przyjętego projektu zacznę od złożenia trzech deklaracji. Po pierwsze, jestem zwolennikiem decyzji administracyjnych. Po drugie, jestem zwolennikiem okresowej abolicji dla pracodawców i „pracowników”. Po trzecie, decyzje administracyjne nie będą miały tak dużego oddziaływania, jak się sądzi, ponieważ jednym ze źródeł stosowania umów cywilnych jest zbyt wąska definicja stosunku pracy.

Skutek wdrożenia reformy PIP będzie odwrotny

Projekt ustawy promuje zawieranie umów prawa cywilnego, bo skutki w zakresie obciążeń publicznych oraz praw pracowniczych będą obowiązywały dopiero od dnia wydania decyzji. Teoretycznie można tego uniknąć w ten sposób, że PIP lub pracownik wytoczy powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy. Tyle że, jeśli okręgowy inspektor pracy wyda decyzję, to będzie nią związany już z tego powodu, że ustali w niej datę zawarcia umowy. A skoro tak, to nie będzie mógł wytoczyć powództwa o ustalenie za okresy wcześniejsze.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.