Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Robot na starość

10 października 2025
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Rysowane przez demografów piramidy wieku pokazują, że w społeczeństwach Zachodu młode pokolenia będą coraz mniej liczne. Nawet najbogatsze państwa staną przed dylematem, skąd wziąć ręce do pracy i jak utrzymać miliony osób starszych. Jednak nadciągająca katastrofa dla niektórych może się stać ogromną szansą na zysk.

Ponure prognozy

„W połowie lat 30. XXI w. pokolenie wyżu demograficznego przekroczy granicę 80. r.ż. W latach 50. i 60. XXI w. w Niemczech będzie żyło od 7 do 10 mln osób w bardzo podeszłym wieku” – ogłosił w grudniu 2022 r. niemiecki Federalny Urząd Statystyczny. Dane te zostały uściślone w opublikowanym na początku tego roku „Raporcie o starzeniu się”. Można w nim wyczytać, że liczba osób wymagających opieki ma wzrosnąć z 5,7 mln w 2023 r. do 7,6 mln do 2055 r. Aby zrozumieć konsekwencje tych zmian, warto przyjrzeć się wyliczeniom dotyczącym wydatków Niemiec na opiekę zdrowotną mieszkańców domów pomocy społecznej. W latach 2013–2023 poszły one w górę z 42,4 mld euro do 82,4 mld euro, czyli o ponad 94 proc. Należy się spodziewać, że tendencja ta się utrzyma. Trzeba przy tym uwzględnić kilka dodatkowych czynników. W Niemczech aż dwie trzecie osób w podeszłym wieku mieszka we własnych mieszkaniach, a opiekę nad nimi sprawują krewni. To ci ostatni ponoszą dużą część kosztów – rocznie przeznaczają ok. 22 mld euro na leki i usługi pielęgniarskie.

O ile w 1970 r. wskaźnik dzietności w krajach Europy Zachodniej wynosił średnio 2,4–2,6 dziecka, o tyle 20 lat później spadł on do ok. 1,5, a w samych Niemczech – do 1,35. Osoby, które nie mają i nie planują dzieci, przestały być rzadkością. Wedle prognoz DRV (niemieckiego odpowiednika ZUS) dopłaty z budżetu federalnego do systemu emerytalnego w 2030 r. mogą sięgnąć 150–170 mld euro. To dużo więcej niż państwo przeznaczy w 2025 r. na inwestycje w infrastrukturę i neutralność klimatyczną (115 mld euro). „Gospodarka o długoterminowym wzroście na poziomie 0,5 proc. nie jest w stanie utrzymać państwa opiekuńczego' – powiedział pod koniec września „Frankfurter Allgemeine Zeitung” były główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego Otmar Issing. Sytuacja naszego zachodniego sąsiada nie jest wyjątkowa w gronie krajów wysoko rozwiniętych. Trendy demograficzne i wydatki budżetowe podobnie kształtują się m.in. w Japonii, we Włoszech, Francji, w Grecji czy Polsce. Przeznaczanie ponad 15 proc. PKB na świadczenia emerytalne i opiekuńcze nie jest dziś czymś nadzwyczajnym. To zaś wiąże się z rosnącym zadłużeniem. Dlatego Niemiecki Instytut Badań Ekonomicznych (DIW) wystąpił z propozycją wprowadzenia podatku solidarnościowego od świadczeń emerytalnych wypłacanych osobom z pokolenia powojennego wyżu demograficznego. Założenie jest takie, że dochody z nowej daniny poszłyby na dofinansowanie systemu emerytalnego. Pomysł DIW wywołał w mediach debatę na temat sprawiedliwości międzypokoleniowej. „Koniec irytujących kłótni między młodymi a starszymi o to, kto dopłaca do emerytur najwięcej, a kto jest obciążeniem dla innych” – komentowała propozycję ekonomistów Barbara Dribbust na łamach „Die Tageszeitung”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.