Jak walczyć z mobbingiem w pracyPani Grażyna od siedmiu lat pracuje jako nauczycielka w gimnazjum. Od dwóch lat jest ofiarą uporczywego nękania i mobbingu ze strony dyrektora szkoły. Lekarz powiedział, że przyczyną jej licznych dolegliwości jest nieustający stres. – Kłopoty zaczęły się w chwili, gdy pozwoliłam sobie zwrócić mojemu pracodawcy uwagę, że zmusza mnie do wykonywania obowiązków służbowych w sąsiedniej placówce oświatowej bez umowy o pracę i właściwego ubezpieczenia. Wątpliwość i pytanie, które sformułowałam na piśmie, wywołały agresję dyrektora wobec mnie – opowiada kobieta.Małgorzata Raczkowska•03 września 2014
Podręczniki za darmo tylko dla pierwszakówKupiłam już podręczniki dla dzieci. Na każdy komplet wydałam ponad 250 zł i niewiele pociesza mnie fakt, że w ubiegłym roku każdą rodzinę posiadającą dzieci w wieku szkolnym kosztowało to przeciętnie aż 382 zł – pisze pani Marta. – Ja zapłaciłam mniej, bo nauczona doświadczeniem nie kupiłam żadnych zbędnych dodatków, zeszytów ćwiczeń, suplementów – nic, co nie byłoby uzgodnione z nauczycielem. Ale i tak jestem rozżalona, bo dlaczego tylko pierwszaki mają korzystać z darmowych podręczników?Małgorzata Raczkowska•03 września 2014
Z mobbingiem da się walczyćPani Grażyna od siedmiu lat pracuje jako nauczycielka w gimnazjum. Od dwóch lat jest ofiarą uporczywego nękania i mobbingu ze strony dyrektora szkoły. Lekarz powiedział, że przyczyną jej licznych dolegliwości jest nieustający stres. - Kłopoty zaczęły się w chwili, gdy pozwoliłam sobie zwrócić mojemu pracodawcy uwagę, że zmusza mnie do wykonywania obowiązków służbowych w sąsiedniej placówce oświatowej bez umowy o pracę i właściwego ubezpieczenia. Wątpliwość i pytanie, które sformułowałam na piśmie, wywołały agresję dyrektora wobec mnie - opowiada kobietaMałgorzata Raczkowska•03 września 2014
Z mobbingiem da się walczyćPani Grażyna od siedmiu lat pracuje jako nauczycielka w gimnazjum. Od dwóch lat jest ofiarą uporczywego nękania i mobbingu ze strony dyrektora szkoły. Lekarz powiedział, że przyczyną jej licznych dolegliwości jest nieustający stres. – Kłopoty zaczęły się w chwili, gdy pozwoliłam sobie zwrócić mojemu pracodawcy uwagę, że zmusza mnie do wykonywania obowiązków służbowych w sąsiedniej placówce oświatowej bez umowy o pracę i właściwego ubezpieczenia. Wątpliwość i pytanie, które sformułowałam na piśmie, wywołały agresję dyrektora wobec mnie – opowiada kobietaMałgorzata Raczkowska•02 września 2014
Podręczniki za darmo tylko dla pierwszakówKupiłam już podręczniki dla dzieci. Na każdy komplet wydałam ponad 250 zł i niewiele pociesza mnie fakt, że w ubiegłym roku każdą rodzinę posiadającą dzieci w wieku szkolnym kosztowało to przeciętnie aż 382 zł – pisze pani Marta. – Ja zapłaciłam mniej, bo nauczona doświadczeniem nie kupiłam żadnych zbędnych dodatków, zeszytów ćwiczeń, suplementów – nic, co nie byłoby uzgodnione z nauczycielem. Ale i tak jestem rozżalona, bo dlaczego tylko pierwszaki mają korzystać z darmowych podręczników?Małgorzata Raczkowska•02 września 2014
Hamulce nie mogą być niesprawnePani Anna pojechała na przegląd samochodu w przeddzień końca terminu ważności poprzedniego. Okazało się, że auto ma niesprawne hamulce i trzeba wymienić klocki. Dostała zaświadczenie ze stacji diagnostycznej, że na przeglądzie zakwestionowano hamulce, ale że pojazd może się poruszać z prędkością 50 km/h, więc pojechała wprost do warsztatu. Naprawa skończyła się w sobotę. – Chciałam od razu wrócić na przegląd, ale mechanik powiedział, żebym wcześniej pojeździła trochę samochodem, bo hamulce muszą się ułożyć. Odłożyłam więc przegląd do poniedziałku, ale w tym czasie, układając hamulce, trafiłam na rutynową kontrolę, podczas której policjanci zabrali mi dowód rejestracyjny, twierdząc, że jest nieważny, bo nie ma przeglądu. – Po co mi zatem był dokument, który pozwalał jeździć z prędkością do 50 km/h? – pyta zdumiona czytelniczka. Policjanci twierdzili, że liczy się tylko stempel w dowodzie. Czy mieli rację?Małgorzata Raczkowska•28 sierpnia 2014
Jak przeprowadzić przekazanie działki z babci na wnukaPani Katarzyna ma ponad 80 lat i dwie córki. Jest posiadaczką działki z niewielkim domkiem. Córki nie są zainteresowane wypoczywaniem na wsi, wolą spędzać urlopy za granicą, tym bardziej nie kwapią się do pracy nad utrzymaniem posiadłości w należytym porządku, a pani Katarzyna nie ma już na to siły. Sojusznika znalazła we wnuku Wojtku, który z zapałem zajmuje się działką, postanowiła więc podarować ją właśnie jemu. Kłopot w tym, że jej własność to 4/6, po jednej szóstej mają córki. Taki był wynik sprawy spadkowej po śmierci męża pani Katarzyny, ojca córek, dziadka wspomnianego wnuka. – Jak przeprowadzić przekazanie wnukowi posiadłości najprościej i najtaniej, gdy obie córki zgadzają się ze mną i też chcą oddać mu swoje udziały – zastanawia się kobieta.Małgorzata Raczkowska•21 sierpnia 2014
Za instalację urządzeń c.o. zapłaci gminaPan Franciszek ma 78 lat, niewielką emeryturę i zajmuje ogrzewane piecem małe 25-metrowe mieszkanie komunalne. – Przez ostatnich 10 lat przywoziłem sobie wózkiem z oddalonego o 2 km lasu gałęzie i tym sposobem ogrzewałem moje lokum. Niestety, wiek sprawił, że chory kręgosłup nie pozwala mi już na takie wysiłki. Dlatego w tym roku musiałem zakończyć moje wędrówki po opał. Wtedy zaczęły się kłopoty – pisze zgnębiony czytelnik.Małgorzata Raczkowska•24 lipca 2014
Zabużanom został tylko miesiąc na złożenie wnioskuDziadek pani Anny przed II wojną światową był właścicielem nieruchomości położonej we Lwowie, na byłym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Pan Antoni – bo tak miał na imię – mieszkał we Lwowie od urodzenia, jednak na początku 1938 r. przeprowadził się do Warszawy w związku z otwarciem tam filii przedsiębiorstwa, w którym pracował. Kamienicy na Kresach Wschodnich nie sprzedał i wracał do niej w każdej wolnej chwili. 1 września 1939 r., gdy wybuchła wojna, mieszkał w Warszawie. Pani Anna zastanawia się, czy przysługuje jej jakakolwiek rekompensata za utraconą przez dziadka nieruchomość, a jeżeli tak, to w jaki sposób może ją uzyskać.Małgorzata Raczkowska•17 lipca 2014
Seniorze, nie podpisuj umowy pochopniePan Zygmunt jest po osiemdziesiątce. Trzyma się nieźle, czasem tylko czuje się nieco samotny. Kiedy więc zadzwoniła miła pani z zaproszeniem na bezpłatną prezentację, podczas której zostanie gruntownie przebadany przy użyciu nowoczesnych urządzeń diagnostycznych, dał się przekonać. A podczas spotkania podpisał kilkuletnią umowę na usługi medyczne. - Po paru miesiącach okazało się, że opłacanie abonamentu to dla mnie duże obciążenie finansowe. Chciałbym się wycofać z umowy, wystosowałem pismo z prośbą o jej rozwiązanie. Czy jest nadzieja na pozytywne zakończenie sprawy? - martwi się starszy pan.Małgorzata Raczkowska•25 kwietnia 2014