Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Seniorze, nie podpisuj umowy pochopnie

25 kwietnia 2014
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Pan Zygmunt jest po osiemdziesiątce. Trzyma się nieźle, czasem tylko czuje się nieco samotny. Kiedy więc zadzwoniła miła pani z zaproszeniem na bezpłatną prezentację, podczas której zostanie gruntownie przebadany przy użyciu nowoczesnych urządzeń diagnostycznych, dał się przekonać. A podczas spotkania podpisał kilkuletnią umowę na usługi medyczne. - Po paru miesiącach okazało się, że opłacanie abonamentu to dla mnie duże obciążenie finansowe. Chciałbym się wycofać z umowy, wystosowałem pismo z prośbą o jej rozwiązanie. Czy jest nadzieja na pozytywne zakończenie sprawy? - martwi się starszy pan.

Sprzedaż towarów i usług podczas najróżniejszych prezentacji jest stosunkowo nowym, ale już mocno zadomowionym w naszym kraju sposobem prowadzenia działalności gospodarczej. Na tego typu spotkania, czasem połączone z poczęstunkiem, losowaniem drobnych nagród lub gwarantowanym podarunkiem dla każdego uczestnika, zapraszani są głównie starsi ludzie, dla których taka wyprawa jest miłym urozmaiceniem. I nie ma w tym nic złego, jeśli zachowają zdrowy rozsądek. O to jednak niełatwo, bo prowadzący spotkania są na ogół świetnie przygotowani, wręcz wyszkoleni w skutecznym docieraniu do klientów. Potrafią rozpoznać ich potrzeby, szybko zindywidualizować przekaz, nakłonić do złożenia podpisu tylko na podstawie opowieści, skutecznie zniechęcić do konsultowania decyzji z najbliższymi przed podpisaniem umowy.

Nasz czytelnik opisał w liście, jak przebiegała prezentacja. Najpierw elegancki młody człowiek opowiadał o tym, że kolejki do publicznej służby zdrowia są długie, że na prywatne wizyty emerytów nie stać, a każdemu coś przecież w tym wieku dolega. Potem wszystkich zebranych przebadano przy wykorzystaniu bliżej nieokreślonego urządzenia. Wyniki prezentowali i interpretowali już na osobności organizatorzy: każdy z uczestników otrzymał własną książeczkę z wykresami i tabelkami. Z tego, co zaprezentowano panu Zygmuntowi, wynikało, że jest w znacznie gorszej formie, niż mu się zdawało. Wtedy okazało się, że organizatorzy mogą pomóc - wystarczy kupić u nich Pakiet Opieki Zdrowotnej - oczywiście w wersji ekstra, dostosowanej do indywidualnych potrzeb każdego uczestnika. Dzięki niemu będzie można korzystać z opieki lekarskiej o każdej porze i w każdym miejscu, trzeba tylko zawrzeć umowę i zobowiązać się do opłacania "niewielkiego" abonamentu w wysokości 200 zł miesięcznie.

Później wszystko potoczyło się bardzo szybko - miła pani wypełniła formularz, pozaznaczała kwadraciki. I tak pan Zygmunt ujęty jej życzliwością, bo - jak mu się zdawało - poświęcała mu więcej czasu niż innym przybyłym - podpisał, opłacił też od ręki pierwszą ratę. Wrócił do domu dumny z samodzielności, zadowolony, że zadbał o opiekę lekarską dla siebie, że nie będzie sprawiał rodzinie kłopotu. Za miesiąc zapłacił kolejną ratę...

Refleksja przyszła, gdy zaczął odczuwać comiesięczny brak 200 zł i stwierdził, że ani razu nie skorzystał z Pakietu Opieki Zdrowotnej. Wtedy przyjrzał się umowie i dokładnie przeczytał swoje zobowiązanie: przez cztery lata musi - w miesięcznych ratach - wpłacić firmie aż 9600 zł! Uświadomił sobie, że postąpił pochopnie, że chciałby rozwiązać kontrakt. Ale jak? Termin, w którym mógł to zrobić bezboleśnie, dawno już minął, a w umowie nie przewidziano możliwości wcześniejszego jej rozwiązania.

Nie daj się naciągnąć i pamiętaj o swoich prawach

Firm, które zapraszają na prezentacje najróżniejszych towarów i usług połączone z ich sprzedażą, jest bez liku. Mogą oferować niezwykłe garnki, w których przygotujemy superzdrowe posiłki, leczniczą pościel, cudowne odkurzacze lub jak w przypadku pana Zygmunta wyjątkową opiekę medyczną. Ich działalność - choć kontrowersyjna - jest zgodna z prawem, pod warunkiem że klient zostanie poinformowany o prawie do rezygnacji z zakupu lub rozwiązania umowy o świadczenie usług zawartej poza siedzibą przedsiębiorcy w ciągu 10 dni od jej zawarcia, bez uzasadnienia. Wystarczy oświadczenie woli. Mało tego, przedsiębiorca ma obowiązek w takim przypadku dostarczyć klientowi formularz odstąpienia od umowy gotowy - po wpisaniu kilku danych - do wysyłki.

Ponieważ jednak pracownicy takich firm są niezwykle skuteczni w osiąganiu założonych celów, czyli zdobyciu jak największej liczby klientów, najbezpieczniej byłoby nie uczestniczyć w organizowanych przez nie imprezach, ale jeśli już ktoś na taką prezentację się wybiera, nie powinien w jej trakcie podpisywać żadnych umów. Nawet jeśli jest się zainteresowanym ofertą, trzeba zażądać czasu na zastanowienie, na konsultację. W żadnym wypadku nie wolno ulegać presji, nie wierzyć w "ostatnie okazje", "upływające terminy". Pośpiech jest złym doradcą. A jeśli już ktoś jest absolutnie przekonany o sensowności zakupu, niech przeczyta dokładnie treść umowy, postara się zrozumieć wszystko, co jest w niej napisane, a przede wszystkim niech pamięta o dziesięciodniowym, zagwarantowanym przez prawo czasie do namysłu (pan Zygmunt jednak termin ten przegapił).

Można też bez konsekwencji rozwiązać umowę, która zostanie podpisana pod wpływem błędu. Stanie się tak, jeśli ktoś podejmie decyzję, kierując się informacjami, które ustnie przekazał mu przedsiębiorca, ale nie zostały one zapisane w umowie. W praktyce jednak bardzo trudno udowodnić, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce - że zostaliśmy oszukani.

@RY1@i02/2014/080/i02.2014.080.00700020a.803.jpg@RY2@

SHUTTERSTOCK

Małgorzata Raczkowska

dgp@infor.pl

Podstawa prawna

Art. 7, art. 10 ustawy z 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. z 2000 r. nr 22, poz. 271 ze. zm.).

Art. 746-750 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2014/080/i02.2014.080.00700020a.804.jpg@RY2@

Maciej KIJAS adwokat

Nie wydaje się, aby brak postanowień dotyczących możliwości rozwiązania umowy można było traktować jako niedozwoloną klauzulę umowną w rozumieniu art. 3851 par. 1 k.c. Przepisy wskazują, iż niedozwolonymi postanowieniami umowy są te, które pozbawiają wyłącznie konsumenta uprawnienia do rozwiązania umowy lub jej wypowiedzenia. W przedmiotowej sprawie nie przewidziano ww. uprawnienia dla obu stron. Umowa została zawarta na czas oznaczony i dotyczyła usług medycznych. Można przyjąć, iż na mocy 750 k.c. do umowy mają zastosowanie przepisy o zleceniu, m.in. art. 746 k.c., który pozwala na wypowiedzenie umowy w każdym czasie, jednakże za zwrotem wydatków, wymagalnego wynagrodzenia za dotychczasowe czynności oraz zapłaty odszkodowania w przypadku wypowiedzenia bez ważnych przyczyn. W konsekwencji - w przypadku wypowiedzenia umowy przy braku ważnych przyczyn - należy liczyć się z obowiązkiem zapłaty odszkodowania na rzecz usługodawcy. Najlepiej więc rozwiązać umowę polubownie na podstawie zgodnego porozumienia stron.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.