Bentley się chowa
Kiedy miałem naście lat, nie
było internetu, a jedynym wyznacznikiem tego, czy
samochód jest dobry, było to, "ile ma na
liczniku". Wiedzę na temat aut czerpałem
głównie z motoryzacyjnych folderów -
oficjalnych prospektów, które mój ojciec
wykradał z salonów nad Odrą. Rzecz jasna, nie
miały one polskojęzycznych wersji, w związku z
czym musiałem się nauczyć, co oznaczają
słowa "Kraftstoffverbrauch",
"Schaltgetriebe" oraz
"Beschleunigung". I zapewniam was, że nie
są to nazwy akcesoriów erotycznych używanych
powszechnie w niemieckiej kinematografii.