Bentley się chowa
Kiedy miałem naście lat, nie było internetu, a jedynym wyznacznikiem tego, czy samochód jest dobry, było to, "ile ma na liczniku". Wiedzę na temat aut czerpałem głównie z motoryzacyjnych folderów - oficjalnych prospektów, które mój ojciec wykradał z salonów nad Odrą. Rzecz jasna, nie miały one polskojęzycznych wersji, w związku z czym musiałem się nauczyć, co oznaczają słowa "Kraftstoffverbrauch", "Schaltgetriebe" oraz "Beschleunigung". I zapewniam was, że nie są to nazwy akcesoriów erotycznych używanych powszechnie w niemieckiej kinematografii.
Szczerze mówiąc, bardziej zrozumiałe były dla mnie ówczesne katalogi niemieckie niż dzisiejsze polskie. Ostatnio w moje ręce wpadł prospekt Mercedesa CLA. Dowiedziałem się z niego, że reflektory tego auta "płoną głodem asfaltu" i "emanują pragnieniem ruchu", a "diamentowa osłona chłodnicy wysyła wyraźne sygnały w przód". Z kolei jego zaciski hamulcowe "mają atletyczny wizerunek", podczas gdy felgi "kolor szarości Himalajów". Pozwólcie zatem, że zapytam was, jak określilibyście kolor swojego samochodu, gdybyście mieli przygotować taki katalog? Byłaby to kokainowa biel, zieleń Puszczy Białowieskiej czy może brąz odchodów flaminga? No i co z reflektorami? Płoną głodem asfaltu czy pragnieniem nieba? Rozcinają ciemność niczym samurajski miecz? A może są odbiciem światła waszej duszy?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.