Gwiazda w klasie II B
Miałem kiedyś przyjemność prowadzić rolls-royce’a phantoma. I było to jedno z najgorszych doświadczeń motoryzacyjnych w moim życiu. Zimny pot oblał mnie, jeszcze zanim ruszyłem z miejsca. Na pierwszych światłach wpadłem w drgawki, a przed upływem kilometra poczułem, że powinienem zmienić bieliznę i spodnie. Wszystko dlatego, że jeżdżenie po polskich drogach wartym 2 mln zł kolosem o zwrotności pociągu Intercity jest szalenie stresujące - wymaga większego skupienia i precyzji niż operacja przeszczepu wątroby.
To tłumaczy, dlaczego milionerzy kupujący phantoma nigdy osobiście nie siadają za kierownicą, lecz zatrudniają szoferów, którzy z nadmiaru stresu umierają w wieku czterdziestu lat. Co gorsza, zmuszani są do jeżdżenia wyłącznie po mieście, bo przecież żaden szanujący się krezus nie pozwoli sobie na to, aby dystans dłuższy niż 50 km pokonać autem. W takiej sytuacji każe zawieźć się na prywatne lotnisko, gdzie czeka na niego prywatny odrzutowiec z prywatnym pilotem i zastępem prywatnych stewardes, które zamiast w służbowe mundurki odziane są w nici dentystyczne.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.