Głosowanie portfelami
Pozornie ten sklep wyglądał
zupełnie normalnie - ot, taki większy
supermarket. Czysto, schludnie, jakieś reklamy na
ścianach, plansze z informacjami o działach: tutaj
słodycze, tam jedzenie dla zwierząt. Tylko towaru
kompletnie brak, poza jakimiś tajemniczymi pudłami
poustawianymi na jednym z regałów. Ten
surrealistyczny obrazek pochodzi sprzed paru lat ze sklepu w
Harare, stolicy Zimbabwe, ongiś jednego z najbogatszych
państw Afryki, które w biedzie
pogrążyły dyktatorskie rządy i
towarzysząca im równie obłędna polityka
gospodarcza. Dała efekt w postaci gigantycznej inflacji,
załamania gospodarki, pustych sklepów i widma
głodu, które zajrzało w oczy mieszkańcom
miast. Na szczęście reżim trochę się
opamiętał, powstrzymał swoje gospodarcze
zakusy, zdusił inflację. Galopada cen
wyhamowała, towary wróciły do sklepów,
dyktatura pozostała. Oby na krótko.