O naturze ludzkiej
Po jej twarzy spływały wielkie łzy. Blada, roztrzęsiona. Rozmowa trwała pół godziny. W ciągu tych trzydziestu minut zdążyła powtórzyć kilkadziesiąt razy: - Jezusie, co ja zrobiłam, co ja zrobiłam? I w kółko to "Jezusie", "Jezusie"...
Nie jest to fragment utworu literackiego klasy C czy D mojej własnej produkcji. To próba oddania spotkania z klientką Bezpiecznej Kasy Oszczędności. Był rok 1990, jako dziennikarski stażysta otrzymałem zadanie porozmawiania z ofiarami ówczesnej piramidy finansowej. Jedną z nich była załamana starsza pani, która, o ile dobrze pamiętam, włożyła w BKO wszystkie swoje oszczędności. Nawiasem mówiąc, nie zrobiła tego wyłącznie z chęci ponadprzeciętnego zysku, znacznie bardziej istotna była chęć ucieczki od galopującej wówczas inflacji.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.