Karadżić w końcu pojawił się w sądzie. Ale tylko na chwilę
Trybunał do spraw zbrodni w byłej Jugosławii po raz kolejny odroczył proces Radovana Karadżicia.
Były lider bośniackich Serbów oskarżony o ludobójstwo, wczoraj po raz pierwszy pojawił się na procesie, który trwa od 26 października. Ale tylko po to, by zapowiedzieć dalszy bojkot, jeśli nie zostanie spełnione jego żądanie. Chce bronić się sam i domaga się czasu, by przejrzeć milion stron dokumentów oskarżenia.
- Naprawdę nie chcę bojkotować procesu, ale nie mogę brać udziału w czymś, co łamie moje fundamentalne prawa - powiedział sędziom.
Teraz trybunał w ciągu kilku dni ma zdecydować, czy zgodzić się na żądanie Karadżicia, czy też wyznaczyć mu obrońcę z urzędu i kontynuować proces mimo jego bojkotu.
Liderowi bośniackich Serbów z lat 1992 - 1996 grozi kara dożywotniego więzienia. Najpoważniejszy zarzut, jaki na nim ciąży, to masakra 8 tys. muzułmańskich mężczyzn i chłopców w Srebrenicy w 1995 roku.
pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu