Królewskim daleko do Galacticos
Lepsi na szczęście nie zawsze wygrywają. Szczególnie w Lidze Mistrzów, co było widać we wtorek, gdy Milan przegrał u siebie 2:3 z Manchesterem Utd, a Real 0:1 na wyjeździe z Lyonem.
Mediolańczycy do przerwy mogli prowadzić 3:0. Ronaldinho szybko strzelił na 1:0, później jego koledzy zmarnowali kilka sytuacji, a Paul Scholes przypadkowo wyrównał. - Z perspektywy można dojść do wniosku, że to wstyd, iż nie prowadziliśmy 3:0. To nas nieco podłamało. Ale i tak prowadziliśmy grę. Manchester wykorzystał wszystko, co miał do wykorzystania - powiedział trener Milanu Leonardo.
Goście oddali w sumie pięć strzałów na bramkę, zdobyli trzy gole. Po przerwie dwa razy celnie głową uderzył Wayne Rooney. Milan starał się atakować, prowadzić grę, ale wciąż był nieskuteczny. Udało się dopiero pod koniec, gdy Clarence Seedorf piętą dał mediolańczykom jeszcze jakieś nadzieje na awans. - Nie chcę rozmawiać o tych dziesięciu minutach, w których dominował Manchester, bo one nie oddają tego, w jakiej byliśmy formie - powiedział Holender. - Co United pokazało? To, że ma swoje ograniczenia.
- Nie sądzę, abyśmy zasłużyli na remis do przerwy - dodał menedżer gości Alex Ferguson. - Zajęło nam sporo czasu, zanim zaczęliśmy grać na normalnym poziomie. Rooney? Powinien być porównywany do Messiego i Ronaldo.
Milan musi teraz wygrać 2:0, aby awansować. - Dwa gole na wyjeździe bez straty żadnego? To wyzwanie charakterystyczne dla Milanu - uśmiecha się Leonardo.
W nieco lepszej sytuacji jest Real. W rewanżu musi wygrać 2:0, ale u siebie. W meczu z Lyonem grał słabo, a w zasadzie bardzo słabo jak na drużynę pretendującą do miana Galacticos. W pierwszej połowie Królewskich uratował słupek. W drugiej cudu nie było. Jean Makoun strzelił z dystansu tak, że Iker Casillas był bez szans. Najgorsze dla Realu jest to, że wcale nie stworzył sobie pięciu, sześciu klarownych sytuacji. Może miał jedną - Higuaina. Cristiano Ronaldo i Kaka strasznie się męczyli (męczyli się również prezesi, którzy nieskutecznie starali się, aby obie drużyny mogły wybiec na boisko z logo firmy bukmacherskiej na koszulkach, co we Francji jest niezgodne z prawem).
Ronaldo nie wiedział, jak podsumować ten mecz, bo gdyby powiedział prawdę, wyszłoby na to, że za dużo zarabia. Real latem wydał na transfery 253 mln euro, Lyon - 76 mln. Real inkasuje rocznie 160 mln euro ze sprzedaży praw telewizyjnych, Lyon - 44 mln. W dzisiejszych czasach na szczęście żadne pieniądze nie gwarantują sukcesu.
rup
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu