Samorządy próbują omijać przetargi na śmieci, ale to wcale nie jest łatwe
Przejęcie symbolicznej części udziałów w spółce komunalnej innej gminy nie wystarczy, by powierzyć jej wywóz śmieci z wolnej ręki, w trybie zamówienia in-house
Od 2017 r. gminy, które mają własne spółki komunalne, mogą im udzielać zamówień z wolnej ręki. Są to zamówienia in-house stosowane przede wszystkim w zakresie odbioru i zagospodarowania odpadów. Z jednej strony to oczywiste, że jeśli miasto powołuje do życia własną spółkę, nie robi tego, by potem rywalizowała ona na komercyjnych zasadach z prywatnymi firmami. Z drugiej jednak nadużywanie trybu in-house w sposób równie oczywisty może zakłócać konkurencję na rynku i doprowadzić do jego monopolizacji przez komunalne firmy. Aby temu zapobiec, wprowadzono przepisy, które do udzielenia zamówienia z wolnej ręki wymagają łącznego spełnienia trzech przesłanek (patrz infografika).
Niektóre gminy, choć nie mają własnych spółek komunalnych, również wolałyby nie organizować przetargów na odbiór śmieci, tylko zlecać te zadania firmom należącym do innych jednostek samorządu terytorialnego. Próby takie były podejmowane w przeszłości, np. przez zawiązywanie międzygminnych porozumień. Okazało się to jednak niezgodne z prawem. Nie zniechęciło to jednak samorządowców. Najnowszy sposób to przejęcie symbolicznej części udziałów w spółce komunalnej należącej do innej gminy, co miałoby dać podstawy prawne do zastosowania procedury in-house. Jak wynika z niedawnego wyroku Krajowej Izby Odwoławczej, to jednak za mało, by mówić o spełnieniu ustawowych przesłanek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.