Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto korzysta na wojnie na Bliskim Wschodzie? [opinia]

Dym unosi się po eksplozji, po tym jak Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły ataki na Iran, w trakcie konfliktu USA-Izrael z Iranem, w Teheranie, Iran, 2 marca 2026 r.
Reżim ajatollahów ma na rękach hektolitry krwi. Ma na sumieniu represje i gwałcenie praw człowieka, szczególnie kobiet i mniejszości seksualnych. Do tego dekady destabilizowania Bliskiego Wschodu poprzez aktywne wspieranie zbrojnych milicji i grup terroryReuters / Forum / Majid Asgaripour
dzisiaj, 21:00

Kto najwięcej zyska na amerykańsko-izraelskim ataku na Iran? Jednym z pretendentów są Chiny, a kolejnym Rosja. Już choćby dlatego Europa, zwłaszcza wschodnia flanka NATO, powinna się czuć zaniepokojona.

Reżim ajatollahów ma na rękach hektolitry krwi. Ma na sumieniu represje i gwałcenie praw człowieka, szczególnie kobiet i mniejszości seksualnych. Do tego dekady destabilizowania Bliskiego Wschodu poprzez aktywne wspieranie zbrojnych milicji i grup terrorystycznych w różnych krajach – transfer broni i materiałów wybuchowych, wsparcie finansowe i pomoc fachowych instruktorów, zapewnianie zaplecza organizacyjnego i parasola politycznego. Dodajmy dostawy uzbrojenia dla Rosji w krytycznych momentach agresji przeciwko Ukrainie, a także zrujnowanie własnej gospodarki, co skazało większość Irańczyków na nędzę. Tak, sankcje mają na to wpływ, ale nie większy niż fatalne zarządzanie rozbudowanym sektorem państwowym, w tym oddanie całych branż i kluczowych przedsiębiorstw jako lenna liderom Korpusu Strażników Rewolucji, którzy znają się może na Koranie i taktyce walki partyzanckiej, ale z pewnością nie na administracji i biznesie. No i wreszcie program nuklearny – ewidentnie nakierowany na uzyskanie własnej broni jądrowej – plus równoległe wysiłki na rzecz rozbudowy arsenału rakiet zdolnych do przenoszenia głowic nawet na duże odległości.

Można dzisiaj dywagować, na ile realne były niegdyś szanse, by rządzony przez religijnych fanatyków Teheran obrał inną drogę. By zamiast zbroić się na wojnę z Ameryką, Izraelem i sunnickimi sąsiadami skoncentrował się na pokojowym rozwoju i kooperacji. Były kiedyś takie nadzieje, słabe co prawda, odwołujące się do pragmatyzmu niektórych środowisk w Iranie i do prastarej, w gruncie rzeczy jednak bardziej handlowej niż „imperialno-zbójeckiej” kultury politycznej Persów. Ale stało się, już dawno przekroczono punkt, zza którego nie ma powrotu do pokojowej koegzystencji.

Pozostało 90% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.