Niekończąca się przygoda
Spielberg, produkując "Goonies", stworzył genialną opowieść o przygodzie, która może ci się przydarzyć, nawet jeśli nie jesteś Indianą Jonesem
Tytułowi Goonies to grupka kumpli z małego miasteczka Astoria na malowniczym morskim wybrzeżu przylądka Cauldron Point. Trzon ekipy stanowią bracia Mikey (Sean Astin) i Brand (debiutancka rola Josha Brolina!), obżartuch i konfabulator Lawrance, zwany "Klocem", wyszczekany "Jadaczka" (Corey Feldman) oraz młodociany wynalazca Data (Jonathan Ke Quan). Z chłopakami włóczą się też dwie dziewczyny o męskobrzmiących imionach Andy (Kerri Green) i Stef (Martha Plimpton). Dzieciaki nie są za mądre ani za ładne, nie cieszą się popularnością w szkole, trudno też ich uznać za prymusów. Jednak trzymają sztamę i razem płatają psie figle ku irytacji lokalnego szeryfa, do którego regularnie dzwonią, wzywając go do najbardziej nieprawdopodobnych i całkowicie zmyślonych, dodajmy, wypadków. Nikt nie powiedział, że dobra zabawa nie będzie wymagała kilku ofiar...
Niestety zadłużeni rodzice naszych bohaterów zostają zmuszeni do sprzedaży domów bogatemu przedsiębiorcy. Zamierza on w imieniu Country Clubu wyburzyć je, a na ich miejscu wybudować pola golfowe i korty tenisowe. Dla paczki przyjaciół oznacza to jedno - rozstanie i przeprowadzkę. W obliczu katastrofy Goonies postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Zwłaszcza gdy znajdują mapę prowadzącą do ukrytego skarbu piratów. Według lokalnej legendy straszliwy Jednoooki Willy ukrył wyładowany złotem statek w grocie w okolicach Astorii, jednak od stuleci nikomu nie udało się wpaść na jego trop, choć niejeden śmiałek próbował.
Goonies jednak mają poważną motywację: jeśli odnajdą skarb, będą w stanie wykupić swoje domy z łap dewelopera i paczka pozostanie razem. Dzięki kolektywnemu wysiłkowi znajdują oznaczone na mapie tajne wejście do podziemi znajdujące się w restauracji braci Fratellich. Pech chce, że ta włoska rodzinka to istna mafia. I też ma chrapkę na pirackie złoto...
Mieszanka humoru, przygody, kryminalnej intrygi - słowem "Indiana Jones" dla nieco młodszych widzów. Steven Spielberg zrealizował "Goonies" w 1985 roku, czyli już po dwóch odsłonach filmowej sagi o superarcheologu ("Poszukiwacze zaginionej Arki", 1981, "Świątynia Zagłady", 1984) tym razem kontentując się jedynie rolą producenta. Reżyserię powierzył Richardowi Donnerowi, późniejszemu twórcy "Zabójczej broni", póki co wsławionemu udaną adaptacją przygód Supermana (z nieodżałowanym Christopherem Reeve’em w roli głównej). Scenariusz napisany wspólnie z Chrisem Columbusem, autorem hitowych "Gremlinów", okazał się strzałem w dziesiątkę. Sympatyczni bohaterowie, zupełnie nieinfantylny humor i całkiem spora dawka emocji sprawiły, że "Goonies" do dziś ogląda się z przyjemnością.
Film zajmuje szczególne miejsca w sercach dzisiejszych 30- i 40-latków. Oczywiście oglądaliśmy z zapartym tchem także inne produkcje z cyklu Spielbergowsko-Lucasowskiego Kina Nowej Przygody: "Indianę Jonesa", "Gwiezdne wojny", "E.T". Ale to właśnie historia o grupce nieznośnych dzieciaków najlepiej apelowała do wyobraźni. Zwłaszcza gdy oglądało się ją na wspólnych seansach z kolegami z klasy na kiepskiej jakości VHS-ie. Niezapomniane.
@RY1@i02/2011/210/i02.2011.210.196.004a.001.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu