Złoty sen Corto Maltese
Wreszcie ukazał się w Polsce kolejny tom legendarnego komiksu przygodowego Hugo Pratta
Melancholijny, tajemniczy, wiecznie w drodze, zawsze na tropie przygody - Corto Maltese, romantyczny awanturnik w kapitańskiej czapce i z nieodłącznym papierosem w zębach, to jedna z najwspanialszych figur literackich. Komiksy włoskiego rysownika Hugo Pratta są bowiem literaturą pełną gębą - nie darmo największym fanem serii jest profesor Umberto Eco.
Tym razem Corto wyrusza w poszukiwaniu legendarnego skarbu perskiego władcy Cyrusa, ukrytego ponoć przez Aleksandra Wielkiego w okolicach Samarkandy. Zwłaszcza że w tamtejszym więzieniu zwanym Złotym Domem Samarkandy uwięziony jest jego przyjaciel Rasputin - żadnych związków z historyczną postacią o tym imieniu, może poza psychopatyczną osobowością. Czasy jednak są niespokojne, umierające w konwulsjach Imperium Osmańskie i rodząca się na jego gruzach nowoczesna Turcja szarpane są konfliktami. Grecy, Rosjanie, Kurdowie, Ormianie i wszędobylscy Brytyjczycy - trudno lawirować między sprzecznymi interesami i oddziałami wrogo nastawionych do siebie wojsk. W dodatku Corto prześladowany jest przez swojego sobowtóra, niejakiego Chevketa na usługach młodotureckich oddziałów Envera Paszy.
Historie o Corto mają zawsze posmak wspaniałej przygody, cudownej i beztroskiej awantury. Jednak jest w nich i drugie dno. Starannie, choć niejako mimochodem kreślone tło społeczno-polityczne wymaga od czytelnika niemałej erudycji, jednak nie ono jest najważniejsze. Dodaje serii o Corto wagi, lecz głębia komiksów Hugo Pratta leży gdzie indziej. Pratt genialnie wykorzystuje możliwości komiksowego medium, by opowiadać o snach. Jego bohater jest postacią żyjącą na pograniczu jawy i złudzenia, oniryczną i niedookreśloną. Porusza się szlakiem legend i literackiego zmyślenia, zaś tłem jego perypetii są rozmaite sny i marzenia ludzkości - najczęściej te niespełnione: religijne sekty, polityczne utopie, szalone idee. W innych epizodach Corto stykał się a to z bolszewikami, a to z wolnomularzami. Tym razem spotyka na swej drodze jazydów zwanych czcicielami szatana oraz równie opętanych wyznawców idei panturkizmu pod wodzą mordercy Ormian Envera Paszy. Ale nie zabraknie tu i Starca z Gór z jego asasynami ani symbolicznych figur Marianny i Johna Bulla. We śnie przecież wszystko jest możliwe. Nawet to, by z opresji uratował nas Józef Stalin, gdy wpadniemy w ręce bolszewików na granicy z Armenią. Wystarczy jeden telefon od starego druha Corto, by towarzysz Dżugaszwili pogrążył się w nostalgicznych wspomnieniach, a nawet pozwolił lekko z siebie kpić. Kolejne piękne złudzenie, które pryśnie jak sen.
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.038a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.038a.002.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.038a.003.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu