Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Po drugiej stronie lustra

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Baśń dla dorosłych, zrealizowana z właściwymi Terry’emu Gilliamowi rozmachem i odwagą

Film Gilliama z ostatnią rolą Heatha Ledgera, który zmarł nagłą śmiercią po przedawkowaniu leków w trakcie zdjęć do "Parnassusa", jest takim właśnie kuglarstwem, próbą odwrócenia uwagi widza od tego, co istotne.

Oto wędrowna grupa teatralna podróżująca zaprzężonym w konie drewnianym wozem, jakby żywcem wyjętym z wiktoriańskiej opowieści, wjeżdża na ulice współczesnego Londynu, by na naprędce rozłożonej scenie zaimprowizować przedstawienie ku uciesze opuszczających lokal klubowiczów. Centralną postacią show jest pogrążony w medytacji wiekowy starzec doktor Parnassus (Christopher Plummer). Jego córka Valentina (Lily Cole) i pomocnik Anton (Andrew Garfield) naganiają widzów. I już pierwszy głupiec przekracza granicę - w pogoni za śliczną córką doktora przechodzi przez sztuczne lustro będące bramą do świata wyobraźni, w którym może się zdarzyć wszystko. Zwłaszcza że tam właśnie trwa nieustająca potyczka między Parnassusem a niejakim panem Nickiem, iście diabelską figurą, uosobioną bezbłędnie przez Toma Waitsa. Walka z szatanem przybierze formę ostatecznej rozgrywki, gdy na drodze quasi-cyrkowej trupy stanie Tony, uratowany przez akolitów doktora wisielec o mrocznej przeszłości i podejrzanym wdzięku.

To właśnie w tę postać wcielał się - z rewelacyjnym skutkiem, dodajmy - Heath Ledger, tworząc kolejną w swojej karierze niejednoznaczną i mroczną kreację. Jednak jego niespodziewana śmierć wymusiła na reżyserze decyzję, by zastąpić aktora - rolę po drugiej stronie lustra podejmują: Johnny Depp, Jude Law i Colin Farrell. Pomysł błyskotliwy i wpisujący się w strategię opowieści mnożącej fałszywe odbicia i pozory. Tyle że emocjonalny rozpad postaci Tonyego zbyt szybko naprowadza nas na trop pustki ukrytej pod wizualną maestrią Gilliama.

Reżyser "Las Vegas Parano" i "Brazil" potrafi oszołomić widza nieposkromioną siłą wyobraźni - świat Parnassusa jest feerią wizji. Równać się tu z Gilliamem może chyba tylko Tim Burton - równie przewrotny i skory do kreowania niemożliwych światów. Ekstwórca skeczy Monty Pythona dysponuje także niezbędnym poczuciem humoru i wyczuciem baśniowej narracji - wszak dał już temu wyraz w "Bandytach czasu" czy "Przygodach barona Munchausena". Jednak w tej akurat opowieści zabrakło drugiego dna. "Parnassus" pozostaje więc błyskotliwym lustrzanym refleksem, lecz jeśli szukacie prawdziwej głębi, lepiej obejrzeć "Labirynt" Jima Hensona z równie diabolicznym co Waits Davidem Bowie w roli króla goblinów.

@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.196.004a.001.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.