Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Jak stracono Dziki Zachód

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Znów to zrobili. O czym by nie opowiadali, do jakich czasów i konwencji by nie sięgali, bracia Coen zrobią to na swój własny, genialny sposób. Dziś Hollywood należy do nich. Kto ich powstrzyma? Oby nikt nawet nie próbował

Hollywood się przed nimi ugięło. I nie chodzi tu o branżowe nagrody, Oscary za "To nie jest kraj dla starych ludzi" - statuetki należały się im (i Jeffowi Bridgesowi) już za "Big Lebowskiego", zaś uhonorowanie scenariusza "Fargo" to o wiele za mało. Akademia powinna obsypywać nagrodami każdy ich film. I jak sądzę, właśnie doszliśmy do tego etapu - niech mnie koń kopnie, jeśli "Prawdziwe męstwo" nie zgarnie w tym roku ze dwóch Oscarów.

Prawdziwą miarą zwycięstwa Coenów nad branżą jest jednak fakt, że ich najnowszy film sfinansował sam Steven Spielberg, hollywoodzki oligarcha w najlepszym tego słowa znaczeniu. A oni wzięli kasę i zrobili całkowicie antyhollywoodzkie kino. Po swojemu, z irytującą pewnością, że wiedzą i potrafią lepiej. I trudno z nimi na ten temat polemizować.

Podobnie jak z bohaterką "Prawdziwego męstwa" wyszczekaną 14-letnią Mattie Ross (nominowana do Oscara debiutantka Hailee Steinfeld), która w środku mroźnej zimy 1870 roku opuszcza dom oraz matkę z dwójką młodszego rodzeństwa, by na indiańskich terytoriach Oklahomy ścigać zabójcę ojca i dokonać nań słusznej pomsty. Wygranie słownej potyczki z Mattie nie uda się ani szczwanemu kupcowi (Dakin Matthews), ani pewnemu siebie strażnikowi Teksasu o nazwisku La Boeuf (Matt Damon), ani nawet cynicznemu, zimnemu i pozbawionemu litości stróżowi prawa Roosterowi Cogburnowi (również nominowany Jeff Bridges), którego Mattie wynajmuje w celu wytropienia mordercy Toma Channeya (Josh Brolin).

Ożywiający ją biblijny gniew - wspierany stosownymi bon motami, jak ten, że na świecie nie ma nic za darmo, oprócz łaski boga - oraz nieugięta wola i żelazna logika, którą się posługuje, czynią z Mattie bohaterkę wyłamującą się z gatunkowych ograniczeń westernu. Ba! Równych jej siłą, determinacją i niezależnością kobiecych postaci w ogóle ze świecą szukać w hollywoodzkim kinie, choć u Coenów pewnie by się jakaś znalazła - weźmy policjantkę oscarowo zagraną przez Frances McDormand w "Fargo".

Choć igrają z westernową konwencją, Coenowie nie nakręcili jednak antygatunkowego manifestu w stylu Sama Peckinpaha. To wciąż klasyczna opowieść o Dzikim Zachodzie, tylko mądra.

Sposób, w jaki przenoszą na ekran wydaną w 1968 roku prześmiewczą powieść Charlesa Portisa, charakteryzuje wierność - duchowi oryginału oraz sobie. Wystarczy porównać film Coenów z pierwszą ekranizacją, nakręconą w rok po premierze książki z groteskowym w roli Cogburna Johnem Wayneem, któremu ta kreacja przyniosła zupełnie niezasłużonego Oscara. Ocierający się o farsę i schlebiający gustom publiczności film był anachroniczny już w momencie wejścia na ekrany, zwłaszcza że debiutował w kinach ledwie tydzień po "Dzikiej bandzie" Peckinpaha.

Coenowie, choć budują "Prawdziwe męstwo" na rewelacyjnie skrojonych postaciach i dowcipnych, wykręcających język dialogach - w większości napisanych w ten sposób przez Portisa i wspaniale oddanych przez niebywale utalentowaną obsadę - nie tracą poważnego tonu. To nie jest komedia, to nie jest farsa, to nie jest żart. To gorzka opowieść o zemście traktowanej jako religia i o kosztach, które ponosi oddany jej pojedynczy człowiek, a także społeczeństwo zbudowane na takim fundamencie. O tak, Coenowie znów diagnozują Amerykę, dobierając się do jej założycielskich mitów. Jak zbudowano Dziki Zachód? A co przy okazji stracono na zawsze? Oto pytanie, z którym nas zostawią.

I to naprawdę wszystko, co nam dadzą, bo konsekwentnie odzierając swoją historię z wszelkich cieni romantyzmu, zeskrobując zeń mięso aż do kości, na końcu odbiorą nam nawet uczucie katharsis z powodu szczęśliwego zakończenia. Nie ma szczęśliwych zakończeń i nie ma nic za darmo, kochane dzieci, oprócz łaski boga. A wiecie, na jakim koniu łaska pańska jeździ. Właśnie.

@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.196.0025.001.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.