Obiad na czas
MEN zamierza przyjrzeć się szkolnym przerwom obiadowym. Dzieci narzekają, że mają za mało czasu, żeby spokojnie zjeść; resort zapowiada rekomendacje dla placówek
Problemy trawienne, ryzyko nadwagi czy zaburzenia odżywiania – oto przykłady skutków jedzenia w pośpiechu. Tymczasem w polskich szkołach wielu uczniów je w biegu. Powód? W większości placówek przerwy obiadowe trwają 15–20 minut. W tym czasie dzieci muszą się spakować, umyć ręce, dotrzeć do stołówki i ustawić w kolejce po posiłek. – To naprawdę zbyt krótko, żeby dziecko spokojnie zjadło – mówi DGP Anna, mama ucznia szkoły podstawowej z Łodzi.
Psychodietetyk i psychoterapeuta Kamila Demczuk wylicza konsekwencje spożywania posiłków pod presją czasu. – Dzieci jedzą w pośpiechu, co ma negatywny wpływ na ich zdrowie – powoduje problemy z trawieniem i kształtowanie niezdrowych nawyków żywieniowych. Dodatkowo niespożywanie w spokoju ciepłego, pełnowartościowego posiłku może powodować brak koncentracji na lekcjach i obniżenie nastroju, co negatywnie wpływa na wyniki w nauce – mówi. I zastrzega, że przerwa obiadowa powinna być dłuższa, by dzieci mogły spokojnie zjeść, odpocząć i z energią wrócić na zajęcia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.