Małe reaktory jądrowe. Projekt Orlenu i Sołowowa ma o jeden problem mniej, ale do przełomu wciąż daleka droga
Swoje nastawienie do projektu Orlen Synthos Green Energy zmienił premier, a z końcem roku swoje śledztwo w sprawie wydanych dla planowanych w sześciu lokalizacjach inwestycji decyzji poprzedniego rządu podjęła prokuratura. Mimo to w publiczno-prywatnym projekcie jądrowym nie widać jednoznacznych symptomów wyjścia z impasu.
Spółka Orlen Synthos Green Energy (OSGE), która chce uruchamiać w Polsce SMR-y, czyli małe modułowe reaktory jądrowe, uważa, że decyzja śledczych, którą szeroko opisaliśmy na łamach DGP, rozwiewa wszelkie wątpliwości w sprawie zgód otrzymanych przez ich reaktory pod koniec 2023 r. Jak przekazała nam spółka w oświadczeniu, choć – jak zaznaczono – sama nie była przedmiotem postępowania prokuratury, to umorzenie sprawy wydanych wbrew opinii Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego tzw. decyzji zasadniczych traktuje „jako ostateczny dowód na pełną zgodność z przepisami procesu ich wydania“.
Pomyślne wiatry dla małego atomu? Seria korzystnych zmian
O poprawie koniunktury dla wiodącego polskiego projektu związanego z technologią SMR – realizowanego wspólnie przez Orlen i należącą do Michała Sołowowa spółkę Synthos Green Energy – świadczą też inne sygnały. Stanowisko w sprawie planów OSGE, których twarzą był pierwotnie prezes Orlenu za rządów PiS Daniel Obajtek (to on na przełomie 2022 i 2023 r. zapowiedział m.in., że w ciągu kolejnych 15 lat w Polsce wybudowanych ma zostać 76 małych reaktorów, z czego budowa pierwszego bloku rozpocznie się w roku 2025, a zakończy w 2028), zmienił premier Donald Tusk, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu uznawał projekt za skonstruowany „ze szkodą dla interesów państwa polskiego“.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.