Gra o europejski atom. Amerykanie zdominują wschodnią flankę
Amerykański atom coraz śmielej wchodzi do Europy. Projekty z reaktorami AP1000 – od Polski, przez Bułgarię i Ukrainę, po potencjalnie Słowację – mają stać się dla Westinghouse’a trampoliną do odbudowy utraconych zdolności w budowie wielkoskalowych elektrowni jądrowych. Stawka jest wysoka: bezpieczeństwo energetyczne regionu, geopolityczne wpływy USA i realna rywalizacja z francuskim EDF o dominację na europejskim rynku atomu.
Oprócz elektrowni planowanej na Pomorzu, reaktory AP1000 Westinghouse'a mają stanąć jeszcze w Bułgarii (elektrownia Kozłoduj) i Ukrainie (amerykański koncern ma tu dokończyć rozpoczętą budowę nowych bloków Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej opartych o rosyjską technologię WWER oraz zbudować łącznie dziewięć reaktorów AP1000 w różnych lokalizacjach). Obok zapowiadanego programu krajowego (zakłada rozpoczęcie w USA budowy dziesięciu nowych bloków jądrowych do 2030 r.) to właśnie rynki europejskie mają stać się podstawą odrodzenia amerykańskich zdolności do budowy wielkoskalowych bloków jądrowych.
Bratysława w orbicie USA. „Tysiące miejsc pracy" – za Oceanem?
Jak podkreślił premier Robert Fico, porozumienie słowacko-amerykańskie to „sygnał, że Słowację i USA łączy wspólna strategiczna wizja przyszłości energetyki”. Zdaniem sekretarza USA ds. energii Chrisa Wrighta, podpisany dokument świadczy o zaangażowaniu Waszyngtonu na rzecz „wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności Europy na wiele dekad wprzód”. Zarazem – mówił – inwestycje w amerykańskie technologie umożliwią „stworzenie tysięcy dobrze płatnych miejsc pracy, zwiększenie rynków zbytu dla amerykańskich firm z branży jądrowej”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.