Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Wyłączenia OZE to dopiero początek

14 marca 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ograniczenia produkcji mogłyby być mniejsze, gdyby nie dominujące w systemie elektrownie węglowe

Polskie Sieci Energetyczne – operator sieci przesyłowej – już po raz drugi w ostatnim czasie zaleciły ograniczenie pracy instalacji fotowoltaicznych. W efekcie zrobiło się głośno o instrumentach nierynkowej redyspozycji mocy. Na czym polega to zjawisko? Chodzi o nadwyżki prądu produkowanego w sprzyjających warunkach pogodowych przez źródła słoneczne i wiatrowe, na które nie ma zapotrzebowania w kraju, a jednocześnie nie są ich w stanie przyjąć kraje sąsiednie. W rezultacie operator jest zmuszony interweniować i nakazuje wytwórcom zawodowym wstrzymanie produkcji. Dwa komunikowane ostatnio zarządzenia PSE oznaczały wypadnięcie z systemu prawie 18 GWh dostępnej energii elektrycznej.

Jak zauważa Międzynaro dowa Agencja Energii, częstotliwość zjawiska rośnie w wielu gospodarkach wraz ze wzrostem znaczenia źródeł zależnych od pogody w miksach wytwórczych. Szczególnie tam, gdzie za rozwojem farm wiatrowych i fotowoltaiki nie nadążają inwestycje w sieci elektroenergetyczne, magazyny i rozwój narzędzi zwiększania elastyczności systemu. Siłę korelacji między stanem sieci a redukcjami pracy OZE najlepiej ilustruje przypadek Chin, gdzie uruchomienie wielkich inwestycji w infrastrukturę przesyłową i dystrybucyjną – o wartości dziesiątek miliardów dolarów rocznie – pozwoliło obniżyć w ciągu dekady skalę zarządzanych wyłączeń z ok. 16 proc. do niecałych 3 proc. rocznej generacji źródeł pogodozależnych. A wszystko to w okresie bezprecedensowej rozbudowy OZE.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.