Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Pokolenie Z redefiniuje pojęcie sukcesu

Pokolenie Z redefiniuje pojęcie sukcesu
Joanna Kocik, business development manager DHL Supply ChainMateriały prasowe / Fot. Mat. prasowe
dzisiaj, 01:00

Nowoczesne przywództwo kobiet opiera się nie na rywalizacji, lecz na mentoringu i wzmacnianiu kompetencji – zauważa Joanna Kocik, business development manager DHL Supply Chain, wskazując też na nowe podejście do kariery i wyzwania, jakie przed globalnymi korporacjami stawia pokolenie Z.

Często się słyszy, że wchodzące na rynek pracy pokolenie Z jest dla pracodawców trudne. Mówi się o braku przywiązania do etatu, chęci szybkiego zysku i pracy na własny rachunek. Czy młoda kobieta, która dziś zaczyna karierę, to jeszcze materiał na tradycyjną bizneswoman?

To zależy, jak zdefiniujemy pojęcie bizneswoman. Dla pokoleń, które dziś zajmują najwyższe stanowiska – czyli pokolenia X czy wczesnych milenialsów – ten termin kojarzył się z ogromnym poświęceniem. Definiowano go przez pryzmat morderczej pracy, zostawania w biurze po kilkanaście godzin dziennie, godzenia roli matki z nienagannym domem i brania wszystkiego na swoje barki. Młode kobiety z pokolenia Z patrzą na to zupełnie inaczej. One nie chcą być „uciemiężone”. Chcą realizować ambicje, ale na własnych zasadach. Ich priorytetem jest praca, która nie zabiera im życia prywatnego, pasji i zdrowia psychicznego. Czy to oznacza, że nie będą kobietami biznesu? Moim zdaniem będą nimi w znacznie zdrowszym wydaniu, bo potrafią stawiać siebie na pierwszym miejscu.

To brzmi jak rewolucja w podejściu do lojalności wobec firmy. Czy korporacje są na to przygotowane?

To jest ogromne wyzwanie zarządcze. Skończyły się czasy, gdy deadline’y można było rozciągać do północy, oczekując, że zespół będzie pracował na „drugą zmianę”. Pracodawcy muszą zrozumieć, że rozwój zawodowy to nie sprint, lecz maraton. Jeśli będziemy pracować ponad siły, nie dosypiać i nie dbać o siebie, to sukces będzie krótkoterminowy. Prędzej czy później odbije się to na zdrowiu lub życiu prywatnym. Młode kobiety bardzo o to dbają i ja to głęboko szanuję. One chcą mieć czas na spacer, na zjedzenie czegoś dobrego, na spotkanie z przyjaciółmi. I to wcale nie oznacza, że pracują gorzej.

Ma Pani na to konkretne dowody z własnego otoczenia?

Tak, miałam niedawno okazję pracować w zespole z dziewczyną z pokolenia Z. Był to niesamowity talent – osoba ambitna, świetnie wykształcona, z jasnym pomysłem na siebie. To, co mnie w niej ujęło, to właśnie szacunek do własnych granic czasowych. Pracowała tyle, ile przewidywał kontrakt. Czy jej praca była gorszej jakości? Absolutnie nie. Przez te osiem godzin potrafiła się niesamowicie skupić na swoich zadaniach, dzięki czemu dowoziła projekty na najwyższym poziomie. Po prostu po skończonej pracy wychodziła, by żyć swoim życiem. To dowód na to, że da się osiągać świetne wyniki bez „zajazdu”, który przez lata był uważany za jedyną drogę do sukcesu.

Może ten „zajazd” był konieczny, bo świat biznesu był dawniej brutalniejszy dla kobiet?

Zdecydowanie tak. Kobiety, które dziś są na szczycie, wchodziły na rynek całkowicie zdominowany przez mężczyzn. One nie miały wyjścia. Musiały udowadniać swoją wartość dwa razy mocniej, pokazywać, że są w stanie poświęcić wszystko, by zostać zauważone i docenione. Dzisiaj te młode dziewczyny wchodzą już na nieco inną ścieżkę, choć pytanie o to, czy da się zrobić wielką karierę bez tego ekstremalnego poświęcenia, wciąż pozostaje otwarte. Przekonamy się o tym, gdy pokolenie Z w pełni przejmie stery w organizacjach.

Czy w takim razie dzisiejsze młode liderki potrzebują mentoringu i programów wsparcia, skoro są pewne swoich wartości?

Potrzebują ich, ale w innej formie. Ja osobiście ogromnie wierzę w mentoring i dzielenie się wiedzą między działami, krajami, a przede wszystkim między pokoleniami. Młodzi ludzie doceniają to, że ktoś potrafi mądrze pokierować ich ścieżką rozwoju. Czasami jest to dla nich ważniejsze niż sama pensja. Jeśli menedżer potrafi wskazać: dziś jesteś tutaj, ale jak zrobisz te dwa kroki, to za rok będziesz w tym miejscu i ja ci w tym pomogę, to buduje to niesamowitą lojalność. W DHL mamy bardzo rozwinięte programy mentoringowe. Sama brałam w nich udział jako mentee i miałam szczęście uczyć się od wspaniałych kobiet z różnych stron świata. To daje wielką siłę, szczególnie w ogromnej korporacji, gdzie możliwości jest mnóstwo, ale czasem trudno samemu je dostrzec.

Zauważyłam, że unika Pani podziału na płeć w tych programach. Czy mentoring w DHL jest tylko dla kobiet?

I tak, i nie. Jesteśmy organizacją, która stawia na całkowitą równość, niezależnie od płci czy narodowości. Większość naszych programów, jak np. ten dla świeżo upieczonych absolwentów, jest otwarta dla każdego, kto ma talent i chęci. Ten konkretny program trwa dwa lata, pozwala sprawdzać się w różnych działach, wyjeżdżać za granicę i współpracować bezpośrednio z top managementem. Z drugiej strony mamy też inicjatywy dedykowane specjalnie kobietom, jak np. program dla menedżerek. To cykle spotkań z liderkami z Ameryki, Azji czy Europy, podczas których dzielimy się doświadczeniami. Mamy nawet wspólny klub książki, w którym rozmawiamy o książkach, nie tylko tych biznesowych. To tworzy wirtualną przestrzeń do budowania sieci kontaktów, która dla kobiet jest kluczowa.

Czy z Pani obserwacji wynika, że kobiety częściej potrzebują takiego wsparcia niż mężczyźni?

To trudne pytanie. Perspektywa zmienia się wraz z pokoleniami. Moje koleżanki, wchodząc na rynek, często musiały pracować nad wiarą we własne umiejętności. Miałyśmy kompetencje, ale brakowało nam odwagi, by o nich głośno mówić. Młode dziewczyny z pokolenia Z wydają się bardziej świadome swojej wartości. Zwiedzają świat, znają języki, są świetnie wykształcone. Jednak każda, niezależnie od wieku, miewa momenty niepewności. Program mentoringowy pomaga dobrać mentora pod konkretne potrzeby. Jedna osoba chce popracować nad pewnością siebie podczas prezentacji, inna chce zrozumieć, jak działa globalna struktura firmy. Talent management dobiera pary na podstawie tych indywidualnych potrzeb.

Mówi Pani o wspieraniu się kobiet, ale pokutuje opinia, że w świecie biznesu wciąż kobieta kobiecie wilkiem i na szczycie panuje bezwzględna rywalizacja.

Niestety ten stereotyp nie wziął się znikąd, ale my właśnie staramy się go przełamać. Kiedyś kobiety walczyły z mężczyznami o miejsce przy stole. Dzisiaj niektórzy twierdzą, że walczą i z mężczyznami, i między sobą. Ja jednak wierzę w „female power”. Kiedy do mojego zespołu dołącza nowa dziewczyna, zależy mi, by od razu poczuła, że ma we mnie sprzymierzeńca, a nie rywalkę. Ta synergia daje korzyści całemu biznesowi. Jeśli w firmie są sami mężczyźni, brakuje kobiecych spojrzenia i energii. Jeśli postawimy na samą rywalizację między kobietami, tracimy potencjał współpracy. W DHL reprezentacja kobiet jest bardzo silna. W wielu zespołach mamy podział 50 na 50. I to nie jest sztuczne pompowanie statystyk. Te kobiety są po prostu bardzo mocne merytorycznie. Mamy świetne liderki w finansach, w business development, mamy dyrektorki zarządzające. Naszą CFO w całej grupie jest kobieta, co daje sygnał wszystkim pracownicom, że szklany sufit nie istnieje, jeśli masz odpowiednie umiejętności.

Dlaczego jako firma tak bardzo inwestujecie w mentoring i wsparcie? Czy to się opłaca?

Oczywiście. Firma zyskuje przede wszystkim lojalność. Pracownik, który czuje, że organizacja o niego dba, staje się lepszy w tym, co robi. Ma poczucie, że nie utknie na jednym stanowisku na 20 lat, ale może awansować, wyjechać na zagraniczny projekt czy dostać się do programu dla talentów. Dla mnie i dla moich młodszych koleżanek rozwój jest kluczowy. Nie chcemy stać w miejscu. Jeśli firma daje nam możliwości, my chcemy w niej zostać i dawać z siebie to, co najlepsze.

Co jest najważniejszym przesłaniem, które chciałaby Pani skierować do kobiet w biznesie, niezależnie od tego, czy są z pokolenia X, czy Z?

Przestańmy rywalizować, zacznijmy się wspierać. Sukcesy budują ludzie, a nie płeć. Dlatego chciałabym, żebyśmy przestali patrzeć na drugiego człowieka przez pryzmat płci, a zaczęli dostrzegać to, co wnosi do zespołu. Każdy z nas ma inne talenty. Dopiero połączone siły tworzą coś wyjątkowego. Jeśli wierzy się w ludzi, wysłuchuje się ich i odpowiednio zarządza ich talentami, nawet tymi słabszymi stronami, to potrafią oni osiągać rzeczy niesamowite. Mamy w DHL mnóstwo takich talentów i moim marzeniem jest, by było ich tylko więcej.

Pracodawcy muszą zrozumieć, że rozwój zawodowy to nie sprint, lecz maraton. Jeśli będziemy pracować ponad siły, nie dosypiać i nie dbać o siebie, to sukces będzie krótkoterminowy. Prędzej czy później odbije się to na zdrowiu lub życiu prywatnym. Młode kobiety bardzo o to dbają i ja to głęboko szanuję.

Partner

c275f2d6-f90e-486b-9c4a-03459e95e6e4-39080528.jpg
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.