Zmiany w globalnym handlu stały się faktem
To był słoneczny dzień, helikopter nadleciał od strony rufy. Minął niewielki plac z koszem do koszykówki dla załogi i zawisł nieruchomo nad pokładem. Choć statek płynął z relatywnie dużą prędkością (niewykluczone, że zdesperowany kapitan wydał komendę „cała naprzód”), nie miał żadnych szans na ucieczkę.
Wzrost kosztów transportu i niedobory komponentów do produkcji – to najpoważniejsze skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie. Sytuacja zaczyna się stabilizować. Pytanie tylko, na jak długo
Z helikoptera wysypało się prawie 10 zamaskowanych, ubranych na czarno postaci, w kamizelkach, z karabinami w rękach i w szyku bojowym ruszyło przez pokład. Nie mieli trudnego zadania, wylądowali na cywilnym statku handlowym. Chwilę później „Galaxy Leader” został opanowany przez sprzymierzoną z Iranem jemeńską milicję Huti. Statek zmienił trasę, dalej popłynął już eskortowany przez wrogie łodzie. Porywacze zamieścili w internecie film z całej akcji.
Jeszcze do niedawna „Galaxy Leader”, jednostka typu Ro-Ro (roll on/roll of, przewóz jednostek na kołach, aut, przyczep), mógłby służyć jako ilustracja w podręcznikach przedstawiających pożytki z globalizacji. Właścicielem statku pływającego pod banderą Bahamów jest japońska firma żeglugowa Nippon Yusen oraz Ray Shipping, w tej ostatniej udziały ma izraelski biznesmen Abraham Ungar. Według doniesień w momencie ataku na pokładzie było 25 osób – Bułgarzy, Ukraińcy, Meksykanie i Filipińczycy. Teraz jednak statek i jego załoga stali się ofiarą konfliktu, którego konsekwencje rozlewają się na cały świat. Porywacze zażądali od Stanów Zjednoczonych i Izraela, by ci „przestali zabijać Palestyńczyków w Gazie, zapewnili tam wodę, leki i żywność”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.