Europa potrzebuje przyspieszenia
Stary Kontynent szuka sposobu, jak wyrwać się z kryzysu. Spektakularny przypadek Cypru jest wskazówką, że dużo mądrzej jest opierać gospodarkę na przemyśle niż na sektorze finansowym
Dyskusja o przyszłości gospodarki europejskiej zdominuje piąty Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress - EEC). Nasz kontynent nigdy jeszcze nie był w tak trudnej sytuacji. 2013 r. będzie drugim z rzędu, w którym gospodarka 27 państw Unii Europejskiej się skurczy. Jak szacuje Eurostat, spadek wyniesie 0,1 proc. "Pod wodę" Wspólnotę ciągną Cypr, Grecja, Portugalia. To także powód, dla którego strefa euro zanotuje wynik gorszy od całej Unii - PKB spadnie o 0,4 proc.
Głębokie podziały
Sytuacja gospodarcza fatalnie odbija się na relacjach wewnątrz Unii. Wielka Brytania od wieków znana jest z realizacji swojej polityki spod hasła "splendid isolation", ale od lat nie zapachniało rozłamem idei zjednoczonej Europy tak bardzo jak wtedy, gdy David Cameron wygłosił w Londynie słynne już zdanie, że opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię jest wyobrażalne.
Na głowę Camerona posypały się gromy. Swoją dezaprobatę wyraził nawet prezydent Stanów Zjednoczonych. Co ta zawierucha na szczytach ma wspólnego z losami Polski i naszej części Europy? Doszło do niej w przeddzień podejmowania decyzji o kształcie budżetu na lata 2014-2020 i sposobie jego podziału, a także rozstrzygnięć w kwestii ponoszenia finansowej odpowiedzialności za los wszystkich członków UE, także tych, którzy nabroili, zadłużając się po uszy. Finansowa kroplówka ma już wartość ponad 400 mld euro, czyli niewiele mniej niż połowa całego budżetu UE na kolejną perspektywę (960 mld euro). Kiedy Cameron zapowiadał referendum nad wyjściem kierowanego przez niego kraju z Unii, Polska zawzięcie i wszystkimi siłami lobbowała za budżetem wyrównywania szans. Bez banknotów z wizerunkiem królowej Elżbiety II byłaby to misja niewykonalna.
Dziś już wiemy, że przyznając Polsce niemal 106 mld euro, w tym 73 na politykę spójności, Bruksela postawiła na współpracę ze słabszymi i zacieśnianie więzów. Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetu, który będzie obecny w Katowicach, wyraził nadzieję, że do ostatecznego zatwierdzenia budżetu może dojść jeszcze przed wakacjami.
Wszystko jest możliwe. Ostatni akt finansowego dramatu rozgrywa się na Cyprze, w maleńkim państewku, którego kłopoty - jak się okazało - zachwiać mogą nawet wspólną walutą europejską.
Trudne tematy
Czy będą następne kłopoty? - Problemy związane ze spowolnieniem gospodarczym odsłoniły nowe pola debaty o tym, dokąd i w jakim tempie zdąża europejski projekt. Europa rewiduje swoje wewnętrzne struktury i polityki, definiuje na nowo rolę w świecie. W niestabilnej sytuacji tym ważniejsza okazuje się rola dyskusji - często trudnej, ale jedynej racjonalnej drogi wypracowania nowego pomysłu na Europę - twierdzi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP, która organizuje EEC.
Czy głos z Polski jest w ogóle w Europie słyszalny? Choć o katowickim szczycie kontynent zaczyna dopiero szeptać, to jak mówi Kuśpik, pomysłodawca EEC, ranga katowickiej imprezy jest już odczuwalna wśród europejskich notabli. - Jeśli do Katowic zgadza się przyjechać komisarz unijny do spraw środowiska, z którym temperatura dyskusji w sprawie łupków była gorąca, to jest to oznaka, że EKG jest ważnym wydarzeniem, które oddziałuje na rzeczywistość i warto w tym miejscu prezentować swoje poglądy - uzasadnia szef PTWP.
Na Śląsk zjedzie także wielki biznes z regionu. W tym roku chyba wyjątkowo przepełniony obawami o swoją przyszłość, bo w najbliższych miesiącach na europejskim forum znów zderzą się dwa sposoby myślenia o polityce klimatycznej Unii. Dla polskiej gospodarki wciąż przywiązanej do energii ze spalania węgla, tak niechcianego w Brukseli, dalsze podnoszenie limitów ograniczania emisji może oznaczać wzrost kosztów prowadzenia biznesu, bo z elektrowni zaczną przychodzić wyższe rachunki za prąd. Tymczasem dla firm, które odpowiadają za wzrost gospodarczy i rozwój cywilizacyjny - inwestują, produkują, tworzą miejsca pracy i kreują nowe wartości w nauce, gospodarce i życiu społecznym - koszty są dziś kluczowe dla utrzymania się na rynku.
Po jednej stronie barykady staną kraje, którym przewodzi unijna komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard. Dunka forsuje wprowadzenie kolejnych progów ograniczania emisji CO2, tak aby docelowo w 2050 r. do atmosfery trafiała jedynie jedna piąta tego, co w 1990 r. Będzie to możliwe jedynie przy założeniu, że energetykę uda się całkowicie przestawić na zeroemisyjność, a takie branże jak cementowa, chemiczna czy papiernicza znacząco ograniczą emisję. Kwietniowe głosowanie nad tzw. back-loadingiem, czyli sztucznym wywindowaniem kosztów emisji CO2, pokazało, że w sprawie polityki klimatycznej Europa podzielona jest na pół. Nawet część europarlamentarzystów pochodzących z zielonych przecież Niemiec głosowała za odrzuceniem urzędniczej interwencji. Murem za Polakami stanęli także nasi najbliżsi sąsiedzi z Czech, Słowacji, Bułgarii, Rumunii i Węgier.
Globalny wyścig
Goście EEC na pewno skierują swoje zainteresowanie na kwestię zacieśniania więzów gospodarczych Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Marcin Korolec, minister środowiska, zwraca uwagę, że Europa gotowa płacić za energię więcej w imię ograniczania zmian klimatu i technologicznej rewolucji zderzy się z zupełnie odwrotnym myśleniem.
- Amerykańska administracja jest nastawiona na jak najtańszą energię. Jeśli negocjacje dotyczące wspólnej strefy handlu miałyby się zakończyć w ciągu dwóch lat, to możemy doprowadzić do sytuacji, w której przemysł na dobre wyniesie się z Europy - ostrzega Korolec.
Już niskie ceny energii wywołane łupkową rewolucją uruchomiły proces reindustrializacji USA, a nawet powrót przemysłu z Chin i dalekiej Azji.
- Musimy jako Europejczycy, przemyśleć sposób, w jaki kształtujemy politykę klimatyczną. Europa nazywa siebie liderem w tej dziedzinie i obniżyła w ciągu kilkunastu lat emisję o 250 mln ton CO2 rocznie. Stany Zjednoczone tylko dzięki rewolucji łupkowej uzyskały 500 mln ton redukcji. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski - apeluje minister środowiska. I takich głosów w Katowicach zabrzmi wiele.
@RY1@i02/2013/091/i02.2013.091.05000010b.803.jpg@RY2@
Stary Kontynent wciąż tkwi w kryzysie
@RY1@i02/2013/091/i02.2013.091.05000010b.804.jpg@RY2@
W ubiegłorocznym kongresie wzięło udział 6 tys. gości, a w 100 debatach uczestniczyło 700 panelistów
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu