Równi i równiejsi
Nie
jestem zwolennikiem porównań aut. Wbrew temu, co
twierdzą przygotowujący je redaktorzy, takie testy
wcale nie są obiektywne. Model A wygrywa z modelem B
tylko dlatego, że przyspiesza do setki o 0,1 s szybciej,
a do tego ma o 10 l większy bagażnik. Innymi
słowy, zwycięzcą testu zostaje pojazd, do
którego możecie zapakować dwie pary majtek
więcej. I nie ma przy tym żadnego znaczenia,
że jest brzydszy, a do tego jest dacią, a nie
oplem. Wygrywa i basta.