Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Równi i równiejsi

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Nie jestem zwolennikiem porównań aut. Wbrew temu, co twierdzą przygotowujący je redaktorzy, takie testy wcale nie są obiektywne. Model A wygrywa z modelem B tylko dlatego, że przyspiesza do setki o 0,1 s szybciej, a do tego ma o 10 l większy bagażnik. Innymi słowy, zwycięzcą testu zostaje pojazd, do którego możecie zapakować dwie pary majtek więcej. I nie ma przy tym żadnego znaczenia, że jest brzydszy, a do tego jest dacią, a nie oplem. Wygrywa i basta.

Przykro mi, ale każdy z was, kto choć raz w życiu kupił samochód tylko dlatego, że wygrał on jakieś porównanie, po prostu dał się zrobić w balona. Zaufaliście ludziom, którzy w co drugim zdaniu używają słowa "zapłon samoczynny", do swojej żony wołają "moja przepustnico", a gdy wyjeżdżają w delegację sypiają z wałem korbowym. Po prostu nie ma czegoś takiego jak najlepsze auto - ani w danym segmencie, ani w konkretnej grupie cenowej. Weźmy klasę premium: możecie mieć audi, mercedesa albo bmw za podobne pieniądze i każde z nich jest równie dobre. Tyle że skierowane do zupełnie innej grupy ludzi: bmw do bogatych, audi do bogatych i wykształconych, a mercedes do bogatych, wykształconych i starych. Bezpośrednie porównywanie z sobą tych modeli jest jak porównywanie Carli Bruni do Moniki Bellucci. To po prostu nie ma sensu. Najfajniej byłoby znaleźć się na bezludnej wyspie z jedną i drugą jednocześnie.

A teraz chcę was serdecznie przeprosić, bo zaraz dokonam porównania. To przez przypadek - po prostu w jednym tygodniu przesiadłem się z volkswagena tiguana do forda kugi i okazało się, że te auta, choć należą do identycznej klasy, są zupełnie inne. Nie chodzi o różnice w przestronności wnętrza, precyzji prowadzenia czy osiągach silnika. Pod względem tych parametrów modele te są porównywalne. Za Fordem przemawia ekonomiczniejszy diesel 2.0 TDCi 163 KM, a za vw - dynamiczniejszy motor 2.0 TDI 177 KM. Jeżeli chodzi o bagażniki, dzieli je zaledwie 14 l, więc nawet nie pamiętam, który jest większy. Klimatyzacja? W obu działa tak samo. Oba mogą być wyposażone w podobne systemy bezpieczeństwa, a nawet w niemal identyczne szklane dachy. I oba mają tak samo działający napęd na cztery koła. Nawet cena jest niemal identyczna - ok. 130-140 tys. zł. No i oba auta są niemieckie (fordy produkuje się w Kolonii). A mimo to, przesiadając się z tiguana do kugi, odniosłem wrażenie, że zamieniam pokój w Hiltonie na karimatę w namiocie.

Kiedy jedziecie volkswagenem, odnosicie wrażenie, że ludzie, którzy go zbudowali, wcześniej stawiali bunkry. Tak solidne jest to auto. Całość może nie zdobędzie nagrody za design, ale jest intuicyjna, prosta, czytelna i dopracowana w szczegółach. Innymi słowy, wsiadacie do tiguana, rozglądacie się i dochodzicie do wniosku, że z powodzeniem będzie służył jeszcze waszym wnukom. Później przesiadacie się do forda i nie możecie oprzeć się wrażeniu, że już jutro coś z niego odpadnie albo że wasz pięcioletni syn rozmontuje go w jedno popołudnie. Kuga, choć młodsza od Tiguana o kilka lat, sprawia wrażenie niedopracowanej. W Fordzie twierdzą, że jej zegary i konsola środkowa są "kosmiczne", ale litera s wdarła się do tego słowa przez przypadek. A już prawdziwym żartem jest ekran sprzętu multimedialnego, w tym nawigacji - pięciocalowy monitor umieszczono głęboko i daleko, pod samą przednią szybą. Żeby zrozumieć, jak jest czytelny, spróbujcie przeczytać coś na swoim smartfonie, gdy ten leży na podłodze.

Przejdźmy do prozaicznej rzeczy, jaką są wycieraczki przedniej szyby. Dziś wszyscy stosują piękne, niezakłócające linii auta, dyskretne, chowające się pod maską wersje bezprzegubowe. Ale Ford zadanie zachowania czystości przedniej szyby w Kudze powierzył dwóm żurawiom budowlanym. Wiem, to nic nieznacząca drobnostka i się czepiam. Ale wyobraźcie sobie "Damę z gronostajem" z wielkim, rzucającym się w oczy pryszczem na policzku. Dokładnie tak psują wizerunek Kugi jej wycieraczki. Generalnie SUV Forda sprawia wrażenie, jakby jego konstruktorom nie bardzo chciało się pracować. Pogrzebali w stylistyce, wymyślili parę ciekawych patentów i tak byli dumni z roboty, że wieczorem poszli się napić i z cugu wyszli dopiero w dniu, kiedy auto miało premierę. W tym czasie ludzie z Volkswagena skręcali, zbijali, sklejali, docinali, dociągali, związywali, mierzyli i, jak już nie mieli co robić, wszystko od początku do końca sprawdzali.

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany - Ford nie jest złym autem. Dobrze jeździ, mało pali, jest przestronny. Sęk w tym, że jest gorszy od Tiguana. Obiektywnie. Oczywiście redaktorzy pism motoryzacyjnych w porównaniach dowodzą czego innego, ale oni przyznają punkty bagażnikom.

@RY1@i02/2013/183/i02.2013.183.00000150b.804.jpg@RY2@

@RY1@i02/2013/183/i02.2013.183.00000150b.805.jpg@RY2@

@RY1@i02/2013/183/i02.2013.183.00000150b.806.jpg@RY2@

Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.