Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Płatne autostrady? Bardzo dobrze!

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Przez długie lata chłostaliśmy werbalnie każdy rząd, który obiecywał nam autostrady, a po wyborach przesiadał się do helikopterów i zapominał o naszym istnieniu. Ale w końcu doczekaliśmy się kilku imponujących odcinków. Powinniśmy zatem być zachwyceni i wykrzykiwać pod oknami KPRM: "Dziękujemy i prosimy o więcej!". Jednak nikt nic takiego nie robi. Bo po autostradach jeździ się fatalnie. I nie dlatego, że asfalt jest złej jakości. Złej jakości jesteśmy my - kierowcy.

Pozwólcie, że zapytam wprost: po co wyjeżdżacie na drogę, na której obowiązuje ograniczenie do 140 km/h, skoro i tak toczycie się po niej lewym pasem w tempie żółwia morskiego, który wylazł na plażę? Wiem to, bo każdego dnia przejeżdżam 50 km podwarszawskim odcinkiem A4, co kosztuje mnie mnóstwo nerwów. Wczoraj pewna pani w oplu corsie postanowiła wyprzedzić TIR-a - ciężarówka jechała 89 km/h, ona 89,1 km/h. A gdy tylko - oblana zimnym potem - zakończyła ten manewr, postanowiła się zrelaksować i zdjęła nogę z gazu. Jechała 88,9 km/h, w związku z czym ten sam TIR zaczął wyprzedzać ją. Podobne obrazki to codzienność. Obliczyłem, że z prędkością 140 km/h po opisywanym odcinku A4 porusza się zaledwie 20 proc. samochodów osobowych, pozostałe 80 proc. jeździ między 90 a 110 km/h. Dlatego - i tu pewnie narażę się milionom zmotoryzowanych - jestem za tym, aby autostrady były płatne. I to słono. Tak słono, żeby pani w oplu corsie zdecydowała się udać do domu objazdem przez wsie. Przecież i tak się jej nie spieszy. A ja i 20 proc. pozostałych kierowców będziemy wówczas mogli jeździć tak, jakby nam płonęły spodnie.

Spróbujcie podejść do tego w ten sposób: jeżeli nie umiecie pływać, to nie wybieracie się dwa razy w tygodniu na basen, płacąc po 20 zł za godzinę pluskania. Wystarczy wam domowa wanna. Jeżeli zaś macie lęk wysokości, to szukacie mieszkania na parterze, a nie na ostatnim piętrze najwyższego apartamentowca w okolicy. Nie rozumiem zatem, po co wyjeżdżacie na autostradę, skoro boicie się szybko jeździć. Mówiąc krótko - jeżeli ze względów finansowych/zdrowotnych/technicznych nie dacie rady wycisnąć ze swojego auta 140 km/h, zjedźcie całej reszcie z drogi. I nie opowiadajcie bzdur, że autostradą jedzie się "bezpieczniej". Przeciwnie - właśnie przez was jest to niebezpieczne. Kiedy postanawiacie wyprzedzić TIR-a, najpierw zmieniacie pas, później włączacie kierunkowskaz, a na samym końcu zerkacie w lusterko, aby sprawdzić, czy ktoś za wami nie jedzie. Tyle że jest już za późno, bo ten ktoś od paru sekund tkwi w waszym bagażniku.

Tym z was, którzy uważają, że "ich samochód nie pojedzie szybko, bo jest za duży, za ciężki, zbyt rodzinny i za dużo pali", sugeruję przesiadkę do peugeota 3008. Owszem, swego czasu zrównałem z ziemią jego hybrydową wersję, stwierdzając m.in., że można się do niej przyzwyczaić, ale to mniej więcej tak, jakbyście przyzwyczaili się do tego, że zdradza was żona. Ale ostatnio miałem okazję pojeździć wersją z dwulitrowym dieslem i zrobiła na mnie dobre wrażenie. Po pierwsze, bardzo dobrze prowadzi się przy wyższych prędkościach, co nie jest oczywiste w przypadku auta udającego SUV-a. Jeżeli peugeoty z przeszłości charakterystyką zawieszenia przypominały wysiedziany tapczan, a na ruchy kierownicą reagowały w tempie tankowca, to o 3008 należy powiedzieć, że jest jak dobrze napompowany materac o zwrotności motorówki. Po drugie, jego 150-konny silnik zaskakująco dobrze radzi sobie z rozpędzaniem 1,6-tonowego nadwozia, zużywając przy tym rozsądne ilości paliwa - mnie wyszło raptem 7 litrów przy stałej prędkości ok. 140 km/h. No i wreszcie po trzecie, czyli wnętrze. Jest tu wystarczająco dużo miejsca nawet dla pięcioosobowej rodziny i jej bagaży. A do tego sporo rzeczy umilających podróże, jak szklany dach czy zestaw DVD dla pasażerów tylnej kanapy. To wszystko dostajecie za rozsądne 100 tys. zł i w dodatku - jeżeli macie firmę - możecie sobie odliczyć pełen VAT.

Widzicie zatem, że już nawet Francuzi nauczyli się produkować samochody, które rozwijają wysokie prędkości, nie rozpadając się przy tym w drobny mak. Jeżeli ten argument nie jest w stanie przekonać was do tego, abyście głębiej wcisnęli pedał gazu, to obawiam się, że w ogóle nie powinniście siadać za kierownicą. Jeżeli boicie się psów, to nie szukacie pracy w schronisku dla zwierząt. Dlaczego zatem, do jasnej cholery, pchacie się na autostradę, jeżeli boicie się prędkości?

@RY1@i02/2014/051/i02.2014.051.000001700.803.jpg@RY2@

Peugeot 3008

@RY1@i02/2014/051/i02.2014.051.000001700.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.