Jakie to proste
W gruncie rzeczy to przecież było
bardzo proste. Miało swoją praprzyczynę w
postaci kolorowego, bezrobotnego mieszkańca
południowych stanów USA. Nie mam nic przeciwko
kolorowym, bezrobotnym mieszkańcom południowych
prowincji Stanów Zjednoczonych, nic jednak nie
poradzę, że w literaturze przedmiotu
właśnie ktoś taki stał się
uosobieniem źródła dzisiejszego kryzysu. Nie
biały kołnierzyk z Wall Street, lecz
właśnie ledwo wiążący koniec z
końcem obywatel USA.