Pomocy, pomocy!
To ja! Zwracam się do państwa z prośbą o pomoc. Do państwa, nie do Państwa czytelników DGP, chociaż mój apel także Was w jakiejś mierze dotyczy, i to w warstwie najbardziej dotkliwej: finansowej. Jesteście przecież podatnikami, więc także poniesiecie konsekwencje mojej prośby o pomoc, jeżeli tylko zostanie uwzględniona.
Potrzebuję pomocy od państwa i liczę na to, że ją dostanę, podobnie jak spółki z branży budowlanej, które - jak się okazało - są oczkiem w głowie naszej władzy. Przyznam, że warunki brzegowe są trudne. Nie mam żadnej firmy. I nigdy jej nie miałem, nie prowadziłem nawet najmniejszej jednoosobowej działalności. Ale cóż, do odważnych świat należy - założę. Postaram się zresztą, by jak najszybciej stała się firmą istotną dla naszj gospodarki. W dodatku działającą w takim sektorze, który państwo odpuści sobie bardzo niechętnie - bo zatrudnia masę ludzi. Muszę być przekonujący.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.